sierpnia 16, 2015

47/62 - omijanie bodźców stresujących

by , in
Majlo miał problemy ze spokojnym omijaniem niektórych jadących aut, skuterów, rowerów, biegających ludzi, szczekających za płotem psów. Prawie zawsze gdy jakiś z wymienionych wcześniej pojazdów obok nas wywoływało w Majlu ciągnięcie, odwracanie się, niekiedy szczekanie. A szczekające agresywnie za płotem psy wywoływały w nim przyśpieszenie, czasami powarkiwanie i szczekanie. Ostatnio tj. w sobotę dostałam od chrzestnego książkę "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów" i wykorzystuję zawarte w rozdziale pierwszym ( obecnie zaczynam rozdział 3'ci ) rady, które polegają na wzmacnianiu pozytywnych zachowań. Gdy Majlo ładnie ominie któryś z bodźców stresujących wymienionych powyżej, natychmiast go chwalę albo słownie, albo przekąską gdy jakieś mam w kieszeni. I muszę powiedzieć, że jest dużo lepiej :) Ostatnio spokojnie omija przejeżdżające obok nas, lub przed nami auta, rowery, skutery, a nawet szczekające na niego za płotem psy! Będę dalej kontynuować realizację tej metody, bo widać, że przynosi pozytywne efekty. Dziś nawet gdy zobaczył labradora mojego kuzyna, z którym mój kuzyn był akurat na spacerze, a ja również wracałam z Majlem ze spaceru, to nawet do niego nie ciągnął, tylko przyglądał się. Cieszę się, że robi małe postępy. Teraz będziemy pracować nad spokojnym omijaniem obcych ludzi, wrzeszczących ( niestety ) dzieci i psów które będą na spacerach. A gdy już na wsi będzie spokojnie ich omijał, to może zaplanuję jakiś wypad autobusem do miasta na spacer pomiędzy większą liczbą tych czynników. Resocjalizacja musi ciągle trwać. Zrobiliśmy już małe postępy na spacerach i oby tak dalej :)
Co prawda Majlowi znów powrócił uraz do weterynarza. Po ostatniej operacji, która odbyła się 1 rok i 2 dni temu, ma jakiś uraz. Bo dostawał wtedy bardzo bolące, piekące zastrzyki po których dosłownie zwijał się z bólu. I gdy weterynarz pod koniec lipca przyjechał do nas, aby Majla zaszczepić przeciw wściekliźnie etc. to Majlo zaczął strasznie szczekać, uciekł w kąt i okropnie trząsł się jak galareta. Gdy weterynarz go szczepił to powarkiwał po czym szybko uciekł na podwórko. Ehhh.... a w tamtym roku było już fajnie. Dał się ładnie zaszczepić, dotykać, badać, a ta operacja, a konkretniej te bolące zastrzyki wszystko zniszczyły :( Gdy już kiedyś wybierzemy się na spacer do miasta musimy zajść do jakieś lecznicy weterynaryjnej i powoli znów Majla przyzwyczajać. Małymi kroczkami na pewno dojdziemy do sukcesu. Tak myślę...

A tak sobie patrzę no i zostały nam dwa tygodnie wakacji. Ale ten czas zasuwa...
sierpnia 03, 2015

TEST- Ruffwear Front Range

by , in
I would also like to thank the harness manufacturer company Ruffwear for giving us harness to test it and write a review. I really thank you! :)

RUFFWEAR FRONT RANGE - nie ma chyba osoby która nie zna tych szelek. Stały się ostatnio obiektem zainteresowania wśród psiarzy, bloggerów i nie tylko! Czy są warte swojej ceny, jakie mają wady a jakie zalety i czy warto je kupić? Odpowiedzi na te i inne pytania zostaną zawarte w tym poście :)

Informacje ogólne:
Szelki Ruffwear Front Range to szelki dość uniwersalne. Można je stosować zarówno do codziennych spacerów z psem, jak i do psich sportów takich jak na przykład : canicross , bikejoring , dogtrekking . Sprawdzą się także w agility czy dogfrisbee, ponieważ dobrze dobrane nie krępują ruchów i są wygodne dla psa. Mają zabudowany, miękki przód przez co dobrze rozkładają ciężar, a psu nic się nie wrzyna i nic go nie uciska. Szelki dostępne są w 4 kolorach : pomarańcz , róż , grafit i morski , oraz w 5 rozmiarach :  XXS , XS , S , M , L/XL . Tabela rozmiarów ( źródło :  ruffwear.com )

13-17 in
33-43 cm
17-22 in
43-56 cm
22-27 in
56-69 cm
27-32 in
69-81 cm
32-42 in
81-107 cm

XXSXSSML/XL



Szelki sprawdzają się także podczas latania :D
Ten model szelek został również wyposażony w dodatkowe gadżety takie jak kieszonka w której ukryty jest zaczep na identyfikator , od wewnętrznej strony szelek można znaleźć miejsce w którym możemy napisać imię czworonoga , oraz numer telefonu w razie gdyby nasz pies się zgubił. Dodatkowo z przodu możemy znaleźć dodatkowy zaczep na smycz , który jest dedykowany do oduczenia psa ciągnięcia na smyczy i do treningów ( my jednak z niego nie korzystamy ;) ) . Dodatkowym ich plusem jest też czterostopniowy punkt regulacji , dzięki którym dopasujemy szelki pod naszego psa oraz elementy odblaskowe , które zapewnią naszemu psu widoczność podczas wieczornych spacerów. I nie jest to ściema :) Odblaski na prawdę bardzo dobrze odbijają światło przez co nasz pies jest widoczny i zarazem bezpieczny .


Nasze szelki , nasza opina :
My posiadamy rozmiar S . Dodam także wymiary zabudowanych części , bo pewnie niektórym ułatwi to dopasowanie szelek ;)

górna pomarańczowa część - 13 cm
dolna pomarańczowa część - 25 cm

Wybierając rozmiar kierowałam się obwodem za łapami ;) Majlo ma ok. 59 cm za łapami więc wychodził na niego rozmiar S . Taki też doradził mi producent . I pasuje :)
Nasze szelki mamy już od marca czyli testujemy je już dobre 4 miesiące. Szelki towarzyszyły nam na większości długich spacerów , a także na treningu podczas psiej majówki :) Były testowane w różnych warunkach : w deszczu , w błocie , w lesie , podczas biegania ( także obok roweru ) , a także podczas spacerów po suchym terenie od którego się kurzy .
Moje pierwsze wrażenie , gdy wyjęłam szelki z koperty było taki : " Wow , jakie świetne , porządnie wykonane , na pewno starczą nam na długo . W dodatku kolor jeszcze lepiej prezentuje się na żywo niż w internecie " Byłam ( i jestem ) po prostu nimi zachwycona. Szelki są zrobione z bardzo porządnego materiału , od razu widać , że są wytrzymałe . Nawet moja mama zwróciła na to uwagę gdy je zobaczyła ;) Co prawda trochę pomęczyłam się z regulowaniem tylnych pasków , ale z jednej strony to dobrze , bo mamy pewność , że same się nie rozregulują . W dodatku bardzo ładnie prezentują się na psie , wygląda wręcz roboczo , jakby pracował w policji czy był zawodowym tropicielem , a nawet łowcą przygód . Moja ciocia była pod wrażeniem gdy je zobaczyła , nawet powiedziała , że Majlo wygląda jak pies policyjny :D Uprząż jak już wcześniej wspominałam posiada także odblaski , które sprawdziły się bardzo dobrze na wieczornych spacerach . Pies jest widoczny , a ja wiem , że bezpieczny .  Zauważyłam nawet , że odblaski nawet w dzień odbijają słońce pod odpowiednim kątem . Jeśli chodzi o reakcję Majla na szelki to nic mu to nie przeszkadzało . To nasze pierwsze zabudowane szelki , a psu w niczym to nie przeszkadzało. Bałam się , że zanim się przyzwyczai minie trochę czasu , ale nie ! Pies od razu się przyzwyczaił , normalnie chodził i biegał w szelkach na spacerze tak jakby nosił je od zawsze :) Szelki mają takie zalety , które akurat cenię w psich akcesoriach . Po pierwsze są wygodne , podszyte od spodu miękkim materiałem , który nie obciera psa i podczas biegania czy ciągnięcia przy jeździe rowerem mam pewność , że psu nic nie dolega , nic mu się nie wrzyna w szyję , ani w inne części  ciała . Co prawda na wewnętrznym materiale szelek gromadzi się sierść , ale można się z tym uporać bo sierść łatwo wychodzi z materiału . Pies nie obija także łokciami o klamry plastikowe , które producent sprytnie umieścił na plecach na materiale . W tym miejscu w ogóle nie przeszkadzają psu . Dodatkowym atutem jest też mocne okucie wykonane z grubego aluminium , które na pewno się nie przerwie . Nie jest to klasyczne półkole , ale mocny , gruby ( ale nie ciężki ) V-Ring .


Materiał :
Szelki są wykonane z dość miękkiego , przy czym nie z grubego lecz cienkiego materiału , który jest też bardzo lekki i wytrzymały. Model S waży zaledwie : 155 gramów ! To bardzo mało , szelki ważą tyle co nie jedna gumowa piłka. Bałam się , że w szelkach latem będzie psu ciężko i gorąco, ale jakoś nie zauważyłam, aby pies się w nich parzył więc sądzę , że śmiało można je nosić nawet latem bo materiał tak jak wspominałam nie jest jakoś specjalnie gruby. I nie powinien grzać psa.
Sądzę, że warto wspomnieć też o tym jak prać szelki. Producent zaleca aby prać szelki ręcznie. używać łagodnego detergentu i nie suszyć ich mechanicznie. Do tej pory prałam je tylko raz, gdyż nie widziałam potrzeby, aby robić to ponownie. Uprząż jakoś specjalnie się nie brudzi. Zaschnięty brud można śmiało wyczyścić przy pomocy mokrej szmatki . U nas podziałało , brud zszedł jak ręką odjął ;) Szelki po praniu nie straciły koloru, wręcz przeciwnie wyglądały jak nowe. Jednak minusem jest dla mnie to , że strasznie brudzi się materiał przy V-Ringu w tym miejscu gdzie przyczepia się karabińczyk od smyczy, co widać na powyższym zdjęciu pod okuciem. Jednak da się to wyczyścić przy pomocy gąbki i płynu do naczyń :) Czarne zabrudzenia schodzą prawie całe .

Cena:
Cena tej uprzęży w Polsce waha się pomiędzy 145 zł , a około 200 zł. Czasami można kupić je nawet taniej wyłapując promocje ;) Niektórzy pewnie powiedzą, że to dużo jak za szelki dla psa, jednak jak dla mnie cena jest adekwatna do jakości. Szelki są porządne i na pewno starczą nam na kilka dobrych lat, nie to co tańsze odpowiedniki. Moim zdaniem lepiej trochę dorzucić i mieć pewność, że kupimy dobry i sprawdzony produkt niż o połowę tańszą podróbę lub coś mniej wytrzymałego.




Ruffwear Front Range w skrócie:


Zalety:
- lekkie , rozmiar S waży 155g
- wytrzymałe
- wygodne dla psa
- nie grzeją psa
- uniwersalne
- dostępne w 5 rozmiarach
- podszyte miękkim, lekkim materiałem
- dobrze rozkładają ciężar
- ładny desing
- łatwe w czyszczeniu
- mają dużo przydatnych dodatków
- posiadają odblaski
- przemyślana konstrukcja

Wady:
- brudzący się materiał pod okuciem V-Ring ( jednak daje się łatwo wyczyścić )
-------------------------------------------------------------
+/- trzeba trochę pomęczyć się z regulacją


Szelki w akcji :
Abyście mogli zobaczyć jak wyglądają szelki w akcji , na potrzeby recenzji przygotowałam specjalny filmik :

                        RUFFWEAR.COM

INSTAGRAM