września 25, 2015

Seminarium sportowe z Anetą Migas

by , in
fot. Ronin Be
Razem z Majlem w poprzedni weekend 19/20.09 mieliśmy okazję uczestniczyć w dwudniowym seminarium sportowym ( Obedience, PT, BH ) z Anetą Migas, które odbywało się w miejscowości Chmielowice niedaleko Opola.
W sobotę semi zaczynało się o 11:00 więc wyjechaliśmy po 10:00 i mieliśmy dość dużo czasu, aby dojechać. Po drodze oczywiście zabłądziliśmy i nie obyło się bez pytania przypadkowych przechodniów o drogę na plac. Jednak po wielokrotnym zawracaniu udało nam się dojechać. Majlo oczywiście na początku być przestraszony całą sytuację, trochę szczekał, ale było w miarę dobrze jak na niego. Na początku ustalaliśmy kolejność wejść ( 1 wejście trwało 20 minut, a jeden pies miał 2 wejścia jednego dnia ) i my wylądowaliśmy jako pierwsi na liście. Majlo na początku był w kagańcu jednak gdy weszliśmy oczywiście mu go zdjęłam. Łaciaty nawet nie szczekał na Anetę, ani się jej nie bał. Normalnie obok niej ćwiczył i wykonywał polecania. Ja na początku ( później zresztą też ) trochę się pogubiłam, nie klikałam klikerem na czas i nagradzałam go w złym momencie :P Więc Aneta przejęła kliker i to ona ustalała kiedy jest kliknięcie i nagroda. Dzięki czemu szło nam o wiele lepiej. Na początku wejścia powiedziałam co trenujemy, czego do tej pory Majlo się nauczył i to zaprezentowaliśmy. Ćwiczyliśmy dużo chodzenia przy nodze, bardzo dużo oraz Aneta zdradziła mi sposób na zmiany pozycji siad>waruj oraz siad>stój. Do tej pory było to po prostu zwykle leżeć, które było wykonywane smętnie i bez życia, a teraz wiem jak pies ma ustawiać prawidłowo łapy i robić pac. :) Oraz jak doprowadzać do ładnego stój. Po prostu pies ma się odbić i przednimi łapami ustawić się do stój nie ruszając przy tym tylnych. Majlowi bardzo fajnie to wychodziło. Zrobiłam też z nim trzymanie aportu, trochę się namęczyłam, naprosiłam aby wziął go do pyska, bo ostatnimi czasy miał jakiś problem do aportu i nie chciał go w ogóle podejmować. Mimo wszystko Majlo został wychwalony, Aneta powiedziała, że Majlo bardzo fajnie pracuje tylko ja się gubię :) Także to ja muszę popracować nad ogarnięciem się na treningach i bardziej się skupiać. Gdy sami trenujemy nie zauważam sama swoich błędów dlatego dalej je popełniałam, a gdy ktoś stoi z boku i mówi nam co źle robimy daje to nam wiele do myślenia, przynajmniej dla mnie.
"Czego chcesz kobieto?"  -  fot. Ronin Be
Nasz czas szybko minął, jednak na pierwszym wejściu byłam trochę zestresowana tym wszystkim. Później było po nas jakieś 8 innych psów, także miałam czas na uspokojenie się. W między czasie popatrzyłam jak trenują inni, jakie błędy popełniają, co dobrze robią itp. Majlo bawił się także z haszczakiem Brusem. Byłam zadowolona, że dogaduje się z psami. Na niektórych ludzi szczekał, głównie na mężczyzn, bo kobietom dawał się nawet głaskać :) Sporo osób, które były na seminarium poznałam już wcześniej na psiej majówce z OBILandem, ale poznałam także trochę innych osób np. Angelikę z aussikiem Harrym, którzy mieszkają w naszych okolicach i zaczęłyśmy nawet rozmawiać o wspólnych treningach. Kto wie? :D Co prawda Harry nie polubił za bardzo Majla, jednak Majlo go wielbił i był nachalny, skoczył raz na Harrego i ciągle się do niego pchał, ale aussikowi to się nie podobało. Na kolejnym wejściu także zmagaliśmy się z łażeniem przy nodze, trzymaniem aportu jednak spróbowaliśmy także siad i leżeć z marszu. Polegało to na tym, że szłam tyłem, ale przodem do psa i prowadziłam go oraz kazałam leżeć i siadać na przemian. Pierwszy dzień był taki raczej próbny, dopiero co zaczęłam się rozkręcać. Kolejnego dnia, w niedzielę było już o wiele lepiej. Aneta poradziła wziąć na niedzielę parówki dla Majla i tak też zrobiłam. W niedzielę byliśmy już trzeci w kolejce, ubyło trzech psów z właścicielami, ale przybyło dwóch nowych briard i malinois. Które świetnie pracowały. Gdy nadeszła nasza kolej dalej ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze, równaj, jednak doszło też przywołanie z aportem i bez, zmiany pozycji oraz to co ćwiczyliśmy 1 dnia. Tak jak miałam wzięłam dla łaciata parówki i był to strzał w dziesiątkę, był na nie mega nakręcony, jednak chyba aż za bardzo. Bo gdy prowadziłam go nimi przy nodze to mało co mi palców nie poobgryzał przez tą parówkę, Aneta też próbowała go prowadzić i jej ręka też na tym ucierpiała. Majlo zyskał nową ksywkę - gryzoń ;) Jednak powiedziała, że to dobrze, że Majlo jest nakręcony na jedzenie bo można z nim dzięki temu dobrze pracować. Drugiego dnia Majlo został już mega wychwalony <3 Bardzo fajnie pracował, Natalia, która prowadzi klub OBILand i tym samym organizowała semi powiedziała, że zabierają mi Majla do klubu, ja się mogę wahać, ale psa zabierają. Haha :D I jak ślicznie robił na drugim wejściu zmiany pozycji, typowo obidjensowo, aż wszyscy wraz ze mną byli pod ogromnym wrażeniem. Nie spodziewałabym się tego, ze Majlo może tak super pracować i to jeszcze tak, że zadziwi innych uczestników. Jestem naprawdę mega dumna z łaciatego. W sobotę większość czasu interesowałam się Majlem i nie zostawiałam go samego, jednak w niedzielę już się na to zdecydowałam i zostawiałam go prawie non stop. Na początku szczekał, ale po niedługim czasie się uspokajał i albo siedział i obserwował albo leżał, dzięki czemu mogłam oglądać jak pracuję inni i lepiej wszystko obserwować i słyszeć rady. Niedziela tak jak już pisałam była dniem zaskoczeń. Uzyskałam tam sporo przydatnych rad oraz wskazówek. Spytałam także co można zrobić, aby zachęcić psa porządnie do zabawy i Aneta poradziła, aby gdy pies zacznie się już bawić to z tej zabawy my musimy mieć niezły fun, tak aby pies widział, że gdy się z nami bawi to sprawia nam ogromną radość, dzięki czemu będzie bardziej chętny i uzna, że zabawa z nami jest czymś naprawdę super. Więc zaryzykowałam, gdy inni trenowali, ja wyciągnęłam z plecaka zabawkę i zaczęłam zachęcać nią Majla do zabawy, na początku był niezbyt zainteresowany jednak potem się rozkręcił i zaczął aportować zabawkę. Byłam z tego naprawdę ogromnie zadowolona. Bo Majlo bawi się zabawką i to jeszcze w obcym miejscu i to w dodatku przy innych psach i obcych ludziach! :) Niesamowite!
fot. Ronin Be

Na semi panowała naprawdę super przyjazna atmosfera. Mimo, że byłam najmłodszym uczestnikiem w gronie ludzi to zostałam miło przyjęta i nikt nie traktował mnie jako taką " inną " :) Naprawdę miło było uczestniczyć w takim psim  wydarzeniu. Sporo z tego wyniosłam, wiem jak możemy teraz pracować, co naprawiać, co kontynuować, a najważniejsze, że sprawdziliśmy się i mieliśmy taką możliwość pracować po okiem kogoś bardziej doświadczonego. Takie seminaria i wydarzenia to super sprawa. Wierzcie mi, nawet jeśli nie jesteście super profesjonalnymi sportowcami i jesteście dopiero początkujący to nie stawia to przed wami żadnych granic. Nie wmawiajcie sobie, że nie pojedziecie gdzieś z psem bo za mało umiecie, bo się zbłaźnicie, bo jesteście za młodzi lub bo pies zrobi wam siarę. To nie są wytłumaczenia. Takie eventy są po to, aby się uczyć, sprawdzić, poćwiczyć w rozproszeniach lub chociażby popatrzeć jak pracują inni i od patrzenia też wiele można się nauczyć. Także jeśli zastanawiacie się nad wzięciem udziału w jakimś semi, to nie zastanawiajcie się tylko zapisujcie. Bo przecież raz kozie śmierć, do odważnych świat należy. :) I mówię wam to ja - osoba, która jest początkująca w psich sportach, dopiero się uczy i która ma psa którego nie da się niby niczego nauczyć i nic z nim zrobić, w dodatku nieufnego do obcych ... ;) A jednak! :
fot. Ronin Be
fot. Ronin Be
fot. Ronin Be
Dziękujemy za świetne semi i liczymy, że będzie więcej takich! :D
września 11, 2015

Plany na jesień

by , in
Nie wiem dlaczego, ale na jesień naszła mnie nagle wielka motywacja robienia czegoś, ćwiczeni sportów i robienie najlepiej wszystkiego co fajne! Tak o to powstał ten plan planów na tą magiczną porę roku jaka jest jesień:
- dalej ćwiczyć elementy obedience
- resocjalizacja, oczywiście, co to za plany były bez tego punktu. Dalej musimy ostro pracować!
- zacząć znów rozwijać agility - ostatnio naszła mnie motywacja do rozwijania już porządniej tego sportu, do tej pory ćwiczyliśmy na jednej hopce i w sumie nie można był nazwać tego agility, ale teraz mam zamiar już lepiej się za to zabrać, do czego prowadzi kolejny punkt...
-zbudować przeszkody do agility i koziołki do obedience - tak! tak! Tej jesieni zmotywuję tatę do pomocy i będziemy kompletować tor. W planach już są stacjonaty z rurek PCV i huśtawka, których projekt już wstępnie zrobiłam na papierze.
- 2 dniowe seminarium z Anetą Migas w Opolu/Chmielowicach, czyli przedostatni wrześniowy weekend spędzony pod okiem trenerki światowej klasy i na ćwiczeniu OBI oraz posłuszeństwa. Liczę na cenne rady oraz na ładne zachowanie łaciata :)  ( już za tydzień!)
- kupić piłkę fitness i na niej ćwiczyć, czyli coś na chłodne wieczory, aby zabić nudę, czyli łączymy przyjemne z pożytecznym
- dopracować równaj z koziołkiem
- uczestniczyć jako widzowie na V Opolskim Dogfrisbee Show 2015 , jeszcze nie wiem czy w sobotę czy w niedzielę, ale trzeba po raz kolejny namówić tatę, aby nas zawiózł ;)
- dobrze się bawić, korzystać z uroków jesieni, spacerować dużo po lesie w szeleszczących liściach
- świętować w październiku 5 urodziny Majla
-udzielać się na blogu i fp, pisac regularnie oraz dzielić się z wami postępami
- zrealizować zaplanowane posty i recenzje 
+ mam też nadzieję, że w końcu dostanę nowy aparat i będę mogła was w końcu dalej "zachwycać" moimi fotkami :D
Czy plany się spełnią? Nie wiem, ale będę się starać o to z całych sił! :) Nie wiem też dlaczego, ale uwielbiam jesień i zimę. Może dlatego, że jest chłodno, można więcej trenować, siedzieć sobie z kubkiem gorącej herbaty  przy kominku, spacerować po śniegu/liściach. Jedynego czego nienawidzę w jesieni to brudny, mokry łaciat po spacerze w deszczu. Zabłocony brzuch i pies śmierdzący deszczem, ech. Trzeba będzie coś na to poradzić i mam już nawet pewien pomysł .... :)
Cierpię na brak fot. z powodu braku aparatu, więc wrzucam staroć z zeszłorocznych wakacji.
września 05, 2015

62/62 - podsumowanie projektu + wakacyjny filmik

by , in

Fajnie było, ale się skończyło. Projekt 62 dobiegł końca. Tutaj posty z projektu.
cele
postępy 1
postępy 2
postępy 3

Niestety czuję, że nie wywiązałam się z niego w 100%. Upały pokrzyżowały nam większość planów. Nie pojechaliśmy nad wodę, bo przez upały była tam masa ludzi, a ja nie chciałam jeszcze tym psa stresować. Może we wrześniu będzie jakiś wolny, ciepły dzień i wtedy wybierzemy się, aby łaciaty popływał. Swoją drogą co wakacje postanawiam, że pojedziemy nad wodę, ale oczywiście to nie wypala :P I tak, wiem, że wina ta leży też po mojej stronie. ;) Ale, no cóż poradzić. Trzeba się w końcu zmotywować.
Jednak i tak jestem zadowolona z tych wakacji. Spędziliśmy je w miarę jak najbardziej aktywnie ( na tyle, ile pozwalała nam pogoda ). Codzienne spacery - te krótkie i te długie. Praca na nich, trochę porażek, trochę sukcesów. Taka normalka. ;) Wakacje poświęciliśmy głównie elementom obedience. Ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze, odkurzyliśmy nasz plastikowy koziołek i zaczęłam od nowa pracować nim z łaciatym, bo był do niego jakoś zniechęcony. Wziąłby do pyska wszystko byle nie koziołek! Ale jest lepiej. Pomagam sobie klikerem i widać nawet postępy. Naprawiliśmy równaj( dostawianie do nogi) i bardzo fajnie wygląda. No, równaj z koziołkiem dalej nie ogarnęliśmy. Majlo ciągle za wcześnie wypluwa koziołka. Ale trudno, będziemy to dłubać w chłodne jesienne i zimowe wieczory <3 Ale może zrobimy skrót i napiszę co udało nam się zrealizować a co nie .

 resocjalizacja - nie można zaprzeczyć, że jakaś na pewno była. Pisałam o niej w "postępu 1" oraz "postępy 3" jest nieco lepiej. Jednak musimy ćwiczyć dalej i ciąglę. 
 wyjazdy na jakieś seminarium, psie spotkanie - co tu dużo mówić, chęci były, ale akurat żadnych seminariów, psich spotkań czy grupowych spacerów nie było. Więc tak czy siak punkt jest niespełniony ...
 pojechać nad jezioro , nad Odrę i/lub jakieś inne zbiorniki wodne, - no cóż, totalna klapa...
 uzbroić Majla w mięśnie, ćwiczyć na piłce - nie kupiłam piłki, stwierdziłam, że zrobię to bardziej na środek jesieni/zimę bo wtedy będzie zimniej także na piłkach akurat będzie można dużo ćwiczyć ;)
 nauka nowych sztuczek -  jest! jest! jest! Nauczyłam Majla odbicia/vaulta od drzewa, skok na plecy jest już w miarę
 ćwiczyć rally-o i posłuszeństwo - to chyba ćwiczyliśmy najczęściej, bo praktycznie elementy posłuszeństwa ćwiczyliśmy codziennie także jest spełnione :) 
 praca nad skupieniem uwagiwedług mnie, można to zatwierdzić, ponieważ na spacerach w najmniej oczekiwanych momentach wołałam Majla i kazałam mu coś zrobić czyli w sumie jest
 wzmocnienie więzi i relacji - hmmm. wydaję mi się, że jest tak jak było do tej pory
 odkryć nowe tereny spacerowe -  to na pewno, tak jak pisałam byliśmy na stacji PKP w sąsiedniej wsi i odkryliśmy kwiecistą polanę
 pisać posty regularnie, - w sumie to nie wiem za bardzo w jak dużym stopniu wypełniłam to zadanie. Więc niech pozostanie niezakreślone, aby nie tracić dalszej motywacji :D
 spacerowac dużo i nie lenić się! - spacery?? Tak, to chyba jedyna rzecz z której wywiązaliśmy cię całkowicie w 100% 
 nakręcić Majla na zabaweczki - czy ja wiem, czy jakoś w większym stopniu polubił zabawki? Chyba jest tak jak było

Mamy  6/11 , dobry wynik? zły wynik? No cóż nie oszukujmy się, jest to przeciętna ilość. Ciut więcej niż połowa, ale i tak mało według mnie. Niestety upały i trochę lenistwo wzięły górę. Mimo, że wakacje nie są zaliczone do tych najlepszych to oceniam je na dobre. Fajnie było móc odpocząć od szkoły i trochę wyluzować, a teraz znów czeka nas harówka od rana do wieczora. Nie tylko w sensie szkolnym, bo od jesieni planuję również wziąć się bardziej za sporty i szkolenie, ale o tym już w następnym poście... :) A teraz dla rozluźnienia przedstawiam nasz niezbyt fajowski wakacyjny filmik:



* z góry przepraszam, za różne przerwy itp. na filmiku, ale robiłam go w całkiem nowym dla mnie programie ( Sony Vegas ) i dopiero jestem w fazie jego poznawania ;)

INSTAGRAM