stycznia 01, 2018

2018

by , in
Nie do wiary, że rozpoczął się już kolejny rok! Czas leci czasami nieubłaganie szybko, ale mimo wszystko cieszę się, że 2017 jest już za nami.
Czy był to dobry rok? I tak i nie. Pierwsza jego połowa były zdecydowanie do kitu... Pełna porażek, rozczarowań, łez, nerwów i smutku. Miałam serdecznie dość i nie będę jej zdecydowanie miło wspominać. Na szczęście jak to zazwyczaj bywa, po burzy wychodzi słońce. Druga połowa roku była o 100% lepsza od pierwszej! Największą niespodzianką poprzedniego roku było pojawienie się Triko w moim życiu. Pisałam to wiele razy, ale będę to powtarzać i powtarzać, bo to własnie on był tym promyczkiem szczęścia które sprawiło, że życie stało się lepsze. Miałam ochotę rzucić to wszystko w pieruny i odciąć się od naszego psiarskiego światka, moich pasji, marzeń i celów, ale to dzięki niemu wszystko odżyło i znowu poczułam się szczęśliwa. Będę mu chyba za to wdzięczna do końca życia. Gdyby nie on to nie pisałabym teraz dla was postu na blogu i nie kontynuowała tego co teraz robię. Jestem bardzo wdzięczna losowi za to, że podarował mi tego kudłacza.
Później było tylko lepiej i weselej. Zaczęłam Trika uczyć nowych rzeczy, zabierać na spacery, poznawaliśmy się nawzajem. Początki były trudne, Triko nie potrafił się skupić chociażby na sekundę nigdzie poza domem, ale pracowaliśmy dzielnie. Dwa razy pojechaliśmy nawet na grupowy spacer z naszą opolską ekipą, a także zaczęliśmy robić podstawy obedience oraz dłubać szczegóły w agility. We wrześniu udało nam się pojechać na seminarium z motywacji z Paulą Gumińską na którym zyskałam mnóstwo wiedzy i wskazówek dotyczących pracy i zabawy z czarnuchem, dzięki którym udało mi się zachęcić go do szarpania zabawkami! Od września zaczęliśmy też co jakiś czas jeździć na grupowe treningi obi, na których byliśmy trzy razy. Niestety wraz z dorastaniem Triko, popsuło nam się przywołanie i skończyły spacery bez smyczy, nad czym bardzo ubolewam, dodatkowo Triko zaczął tracić kontrolę nad emocjami przy innych psach, przejeżdżających pojazdach.
W minionym roku Majlo skończył także 7 lat. Popuściłam mu pasa, już z nim nie trenuję co wyszło na dobre zarówno jemu jak i mnie. Czasami tylko poproszę go o zrobienie paru sztuczek czy zrobienie czegoś z koziołkiem z obi, po za tym chodzi tylko codziennie na krótkie spacery z uwagi na swój stan zdrowia związany z sercem, bo dowiedzieliśmy się też, że łaciat ma arytmię serca i musi więc prowadzić spokojny tryb życia. Zauważyłam też, że odkąd nie wymagam już od niego nie wiadomo czego to zaczęliśmy się trochę lepiej dogadywać.
Co przyniesie 2018 rok? Tego na razie nie wiem, ale mam nadzieję i chcę, aby był on jak najbardziej pozytywny. Mam trochę planów, między innymi:

  • obóz Time To Start I w Annówce
  • w lutym seminarium z Agnieszką Żabińską w Opolu
  • w czerwcu seminarium z Paulą Gumińską w Opolu
  • grupowe treningi obi
  • grupowe spacery
  • treningi agility
  • udział w treningowych zawodach obedience
  • debiut na jesień na zawodach obi w zerówkach
  • naprawienie przywołania, aby spacery bez smyczy znów były możliwe
  • kontrolowanie emocji Trika przy innych psach, pojazdach itp.
  • prześwietlenie stawów Trika w styczniu
  • badanie tarczycy u Majla
To takie praktycznie pewne plany na nowy rok. Mam nadzieję, że uda nam się większość zrealizować, a co jeszcze się wydarzy, czas pokaże :) Trzymajcie za nas kciuki!
Na sam koniec chciałabym życzyć Wam:
Szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń, mnóstwa sukcesów i radości w życiu, niech moc będzie z wami! :)
grudnia 26, 2017

Pół roku z Trikiem!

by , in
Dokładnie dzisiaj mija pół roku odkąd Triko jest ze mną! Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to już tyle minęło. Sześć miesięcy temu kiedy do mnie przyjechał, tak naprawdę nie miałam pojęcia, że będzie on moim psem. Miał mieszkać ze mną tylko do końca wakacji, ale życie lubi zaskakiwać i w sierpniu dowiedziałam się, że zostaje już na zawsze <3 Gdy teraz o tym myślę, to wiem, że byłoby mi bardzo ciężko, gdyby miał po tych dwóch miesiącach mnie opuścić, przez ten czas bardzo się z nim zżyłam, a dzięki mojej siostrze mam teraz wspaniałego psa o jakim marzyłam przez bardzo długi czas.
Każdego dnia nie mogę uwierzyć, że mam tego Trika. :) Jest naprawdę kochanym, inteligentnym  i cudownym psem. Ma swoje problemy nad którymi pracujemy, ja też popełniam przy nim mnóstwo błędów, które on zawsze mi wybacza. Czasem wydaje mi się, że nie zasłużyłam na tego psa, ale staram się z całych sił dać mu to co najlepsze. Nie mogę sobie wyobrazić jak teraz bez niego mogłoby wyglądać moje życie, bo to on wniósł w nie znów mnóstwo radości po długim,paskudnym i trudnym dla mnie okresie. Minęło dopiero i aż pół roku, a jeszcze wiele wspólnych lat przed nami.



grudnia 24, 2017

Wigilia

by , in
Razem z psami chcielibyśmy życzyć wam Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku, samych sukcesów z czworonogami i nie tylko, spełnienia marzeń!
To pierwsze święta Triko, które jak na razie dzielnie znosi i rozkoszuje się unoszącymi się po całym domu zapachami :)
Czy moje psy dostaną coś na gwiazdkę? Ano nic specjalnego, bo prawda jest taka, że mają święta przez cały rok ;) Ale tradycyjnie wybraliśmy się na długi spacer z Triko, a Majlo także w końcu poszedł na trochę dłuższy spacer do pobliskiego lasu, więc myślę, że są zadowoleni.
Jeszcze raz Wesołych Świąt i smacznego przy stole wigilijnym.
listopada 26, 2017

Kiedy podniesiesz poprzeczkę zbyt wysoko...

by , in
Każdy z nas zna chyba sytuację w której zaczął od psa wymagać zbyt dużo.
Prawda jest taka, że jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, często nieświadomie. Siedzą w nas pewne małe wytwory człowieczeństwa, które mówią nam, że musimy coś zrobić tak, teraz, już, natychmiast. Mowa tu o ambicjach. Co prawda nie są one złe, często dają nam porządnego kopa do działania, a bez nich wiele byśmy nie osiągnęli. Czasami jednak mamy ich za dużo i chcemy zrobić coś za szybko, co skutkuje nierzadko odwrotnymi do zamierzonych skutkami. Patrzymy się na sukcesy innych, chcemy za wszelką cenę im dorównać i poczuć chociaż w pewnym stopniu to co oni, przez co zaczynamy wymagać coraz to więcej i więcej w znacznie szybszym tempie. Szkoda tylko, że w tym całym wyścigu szczurów zapominamy o pewnym bardzo ważnym elemencie całej układanki - naszym psie...
Nie pisze tego tekstu tylko po to, aby wydukać jakiś nowy post na blogu. Piszę o tym bo samo mnie to dotknęło, a dzisiejszy grupowy trening obi tylko mnie w tym utwierdził. Kiedy mamy w głowie jakiś cel/cele, chcemy szybko do nich dojść i je osiągnąć, ale pośpiech nie jest dobrym doradcą. Do pewnych myśli trzeba dojrzeć, szkoda tylko, że potrzeba na to trochę czasu, potrzeba porażki, aby kopnąć się w cztery litery i zacząć myśleć racjonalnie. Zrozumiałam, że od dłuższego czasu zaczęłam wymagać od Trika o wiele za dużo i za szybko. ,,Masz zrobić to, tamto, tak i siak." Denerwowałam się gdy coś nie szło po mojej myśli, no bo jak to, czemu on nie robi tego dobrze? Zaczęłam nakładać na niego za dużą presją, a jego młody, ciągle rozwijający się móżdżek przestał nadążać. I wspólna przyjemność z pracy zaczęła nagle gasnąć, coraz bardziej i coraz bardziej, aż w końcu musiałam zrozumieć, że to nie tak ma być! Wspólna zabawa zaczęła przeradzać się w jakieś frustrujące ćwiczenia. Na litość, Triko przecież ma dopiero nieco ponad 9 miesięcy, a ja wymagam od niego nie wiadomo czego! Ale teraz mówię dość, koniec tego całego napięcia, tej presji. Przecież nikt mnie do niczego nie goni, a liczy się przede wszystkim przyjemność dwóch stron ze wspólnej pracy. W końcu tworzymy zespół, ,,team" jak to teraz w większości się używa. A team to ja i PIES, my we dwoje. Dlatego chowam zawyżone ambicje do kieszeni, stawiam na zabawę, wspólną relację i przyjemność czerpaną ze wspólnych ćwiczeń, bo bez tego nie ma i nie będzie DOBREJ współpracy. Po co żyć w konflikcie, jak można w przyjaźni. (dużo do myślenia dało mi przeczytanie wspaniałego postu na blogu Magdaleny Łęczyckiej, bardzo polecam  >KLIK< ).
Trzeba dochodzić do wszystkiego na spokojnie, działać małymi krokami, dostosować szybkość nauki do możliwości naszego psa, stopniować na spokojnie poziomy trudności różnych ćwiczeń, a na pewno osiągniemy to co mamy osiągnąć i efekty będą znacznie lepsze. Chyba tak jest lepiej, nie uważacie?
Dlatego zastopujmy na chwilę, usiądźmy z kubkiem naszej ulubionej, gorącej herbaty i zastanówmy się, czy aby na pewno dobrze współpracujemy z naszym psem? Czy nie podnosimy mu zbyt wysoko poprzeczki, której nie jest w stanie przeskoczyć?
listopada 19, 2017

TEST- Szelki Dog's Profit

by , in
Dog's Profit to firma stworzona przez dwójkę miłośników psów. Oferują akcesoria dla psów (obroże, smycze, szelki, stylowe dodatki) i ich właścicieli(czapki, kubki...) według swoich autorskich projektów, a także psie kosmetyki.
W ramach testów otrzymaliśmy szelki typu guard we wzorze ,,Cotton candy". Szelki guard są dostępne w wielu wzorach, szerokościach, a także 5 rozmiarach, na pewno każdy dopasuje coś dla siebie. Cena modelu takiego jak nasz (rozmiar L, 2,5cm) wynosi 79 złotych.
Wzór szelek był dla mnie niespodzianką, nie wiedziałam jaki będziemy testować. I muszę przyznać, że byłam zaskoczona gdy zobaczyłam, że nasze szelki mają odcienie różu :P Majlo w różowym? Co nie zmienia faktu, że jest on piękny, powiem nawet, że gdy zobaczyłam go po raz pierwszy na stronie od razu mi się spodobał.  Założenie było takie, że szelki miał testować Majlo, ale później pojawił się Triko a dla niego są  one po prostu idealne. Bardzo pasuje do niego ten wzór, prawda?
Szelki Dog's Profit są wykonane bardzo starannie z dbałością o każdy detal. Zastosowano w nich srebrne okucia, a także plastikowe czarne regulatory, ramki oraz zatrzask. Na górnym pasku zostało umieszczone gumowe logo firmy, które bardzo ładnie się prezentuje. Taśma miękkością jest porównywalna do zwykłej taśmy nośnej, jednak według mnie ma łagodniejsze brzegi. Jest też trochę bardziej śliska, podobno niektórzy mieli problem z regulacją i szelki sie luzowały, jednak u nas nie było wcale tego problemu, wszystko trzyma się na swoim miejscu, mimo, że Triko potrafi nieźle ciągnąć. Jednak według informacji które dostałam regulatory zostały wymienione na inne, więc tego problemu po prostu już pewnie nie ma ;) Żaden z regulatorów, klamra, ani okucia pod wpływem bardzo intensywnego użytkowania nie uszkodziły się, okucia też nie zardzewiały. Super się trzymają!
Triko testował szelki dobrych kilka miesięcy, chodził (i dalej chodzi) w nich praktycznie dzień w dzień. Zaliczyły one kąpiele błotne, bieganie po krzakach, polach, lasach, szaleństwa w kałużach, naprawdę ich nie oszczędzaliśmy! Taśma ma fajne właściwości nietrzymające brudu z błota. Pamiętam gdy podczas upałów Triko chłodził się na spacerach w błocie po czym szelki wyglądały okropnie, całe z błota, jednak za nim wróciliśmy do domu, magicznym sposobem same się czyściły, po zaschniętym błocie nie było ani śladu. Jak szybko się pojawiło, tak szybko odpadło. Jasne odcienie taśmy jednak złapały brud, co było dla mnie oczywiste, przecież wszystko czego używamy po pewnym czasie brudzi się. Przez ten czas jak testowaliśmy je, ani razu ich nie prałam, a zrobiłam to dopiero teraz na potrzeby recenzji.
Szelki prałam ręcznie w ciepłej wodzie przy pomocy proszku do kolorowych ubrań. Trzeba było trochę poszorować, aby większość przebarwień z brudu zeszła, jednak nie dało się wszystkiego idealnie doczyścić. To pewnie wina jasnego wzoru, na pewno na ciemniejszym nie byłoby z tym problemu. Mam też wrażenie, że taśmy po intensywnym ich użytkowaniu nie mają już tak soczystych kolorów, jednak dalej ładnie się prezentują. Plusem jest to, że dość szybko schną :)
Triko naprawdę ich nie oszczędzał i jestem w szoku, że i tak jeszcze fajnie się trzymają. Taśma na dole szelek jednak trochę się postrzępiła i musiałam uciąć wystające elementy. Teraz jest już ok.
Pomimo kilku uszkodzeń, jestem z tych szelek naprawdę bardzo zadowolona. Przetrwały bardzo dużo i śmiało możemy używać ich dalej. Są to nasze jak na razie chyba ulubione. Model guard jest moim numerem jeden jeśli chodzi o szelki, są uniwersalne, wygodne i nie krępują ruchów. 
Podsumowując, uważam że są one dobrym wyborem dla aktywnych i szalonych psów. Nasze naprawdę nie miały z Trikiem łatwo, a mimo to nie doznały jakichś bardzo dużych uszkodzeń i będziemy je męczyć dalej! 
Luknijcie na stronę Dog's Profit i znajdźcie nowy outfit dla waszego czworonoga  >>SKLEP<<

listopada 05, 2017

Jesiennie

by , in
Mamy środek jesieni, jednej z ładniejszych pór roku i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie szybko kończący się dzień. Mimo to staramy się spędzać jesienne dni w aktywny sposób. Oprócz codziennych spacerów od jakiegoś czasu zaczęliśmy codziennie robić sesję treningową podczas której ćwiczymy elementy obi, a także jakieś nowe sztuczki i muszę przyznać, że systematyczna praca przez te 20 minut dziennie przynosi bardzo pozytywne efekty. Na naszym koncie mamy dodatkowe trzy nowe sztuczki jakimi są proszenie/wiewiór, świadomość tylnych łapek oraz utrzymywanie równowagi na zgiętej nodze. Jeśli śledzicie naszego instagrama mieliście okazje je zobaczyć:

Post udostępniony przez Asia Habrych (@asia_habrych)

Post udostępniony przez Asia Habrych (@asia_habrych)
W elementach obidjęsowych także mamy małe postępy. Triko ogarnął wreszcie touch target(target łapami) a także jesteśmy na dobrej drodze do targetu nosem. Niezwykle pomocny okazał się tutaj kliker, którego przyznam sporo czasu już nie używałam. Jak to mówią stare, ale jare, ważne, że pomogło :)
Zaczęłam także wycofywać gest rękami przy dostawianiu do nogi i idzie nam coraz lepiej. Czasami jeszcze muszę pokazać gest ręką, ale w większości prób już sam bardzo ładnie przystawia zadek do lewej nogi. Jesteśmy też krok dalej w nauce aportu formalnego. Wyrzucam koziołek na małą odległość przed siebie, przytrzymując Trika za obrożę, a po komendzie ,,aport" zwalniam go aby mógł pobiec i mi go przynieść. Jest bardzo ładnie! Nie mogę się nadziwić jakim mądrym stworzonkiem jest ten mój czarny piesek. Są nawet chwile, że potrafi z koziołkiem się dostawić, a potem grzecznie z nim w pysku czekać na rozwój sytuacji. <3
Złą rzeczą którą robię jest to, że większość rzeczy ćwiczymy w domu. Chcę zacząć teraz stopniowo zwiększać rozproszenia i przenosić ćwiczenia w inne miejsca (podwórko, uliczka, spacery) tak aby potrafił się skupić w większych rozproszeniach. Plusem jest to, że do grudnia mamy zaplanowane grupowe treningi obi w Opolu więc praca w rozproszeniach tak czy siak będzie ( kolejny trening już w tą niedzielę ;) )
Walczymy dalej z szarpaniem się i pewnością siebie podczas tej czynności. Chyba jest już lepiej, postępuję zgodnie z otrzymanymi wcześniej radami, daję mu wygrywać i nie przedłużam zabawy w nieskończoność do znudzenia. Nie ważne ile czasu nam to zajmie, ale wygramy tą walkę, wierzę w to z całego serca. W końcu musi się udać! 
Byliśmy także z Majlem konsultacji kardiologicznej, gdyż okazało się, że ma arytmię serca. Kardiolog jednak nie stwierdził żadnych innych wad w sercu, a jedynie jego zwolnioną pracę i nieregularne bicie. Mamy zalecenie przy najbliższej wizycie/szczepieniu zrobić badania pod kątem niedoczynności tarczycy, gdyż może to być powodem zwolnionej pracy serca. Mimo wszystko Majlo czuje się dobrze, ma zalecone chodzić na krótkie i spokojne spacery, a także nie przemęczać się. Po za tym większość dnia leniuchuje i chyba jest zadowolony :)


Trzymajcie się ciepło, niech nie pokona was jesienna aura, a słoneczne dni które uraczyły nas w ten weekend niech zostaną na dłużej!
PS. Jak podoba wam się nowa szata graficzna bloga?
października 17, 2017

7 lat łaciatku

by , in
Majlo obchodzi dzisiaj swoje 7 urodziny.
Niestety dla niego niezbyt szczęśliwe, łaciatek pochorował się. Całą noc wymiotował, rano też... Potem było trochę lepiej, ale teraz po wypiciu wody z elektrolitami znów zwymiotował. Jutro rano jedziemy do weterynarza. Także, z urodzinowego przysmaczka nici, piesek musi mieć głodówkę.
Czego Ci życzyć łaciatku? Ano zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, żebyś żył sobie szczęśliwie na tym świecie, żeby twoje problemy z zachowaniem, emocjami i zdrowiem się nie pogłębiały i aby wszyściutko dobrze się toczyło <3

INSTAGRAM