28.06.2016

Seminarium obedience z Kamilą Buryn

Tegoroczne wakacje mieliśmy okazję rozpocząć uczestnictwem w seminarium obi z znaną wielu osobom Kamilą Buryn, które było organizowane w nowopowstałej psiej szkole DogAcademy w okolicach Wrocławia. Uczestniczyliśmy tylko w jednym dniu trwania semi tj. w sobotę.
fot. Magdalena Mieszala
Do DogAcademy jechaliśmy po raz pierwszy. Mamy tam całkiem niedaleką drogą bo ok. 45 km. Jestem pod wrażeniem tego, że ktoś wybudował taki psi ośrodek. Hala jest naprawdę profesjonalna, z super wyposażeniem i klimatyzowana, co przy sobotnim upale było dla nas po prostu zbawieniem. Rewelka, mówię wam!
Dojazd mieliśmy całkiem fajny, nie zgubiliśmy się, bo większość drogi była mojemu tacie dobrze znana (mimo nawigacji. która chciała, abyśmy jechali drogami polnymi :P ). Semi miało zacząć się o godzinie 10:00, jednak ja musiałam być troszkę wcześniej ponieważ obiecałam to właścicielce firmy Corgis'zone, która miała podwieźć nam na miejsce obróżkę wygraną przeze mnie w konkursie na ich stronie. Po odebraniu obróżki i krótkiej rozmowie, zabrałam się razem z moimi tobołami na halę, a trochę tego było: torba z aparatem, torba z rzeczami i do tego wszystkiego postanowiłam wziąć klatkę. Brałam ją pierwszy raz na seminarium i miałam obawy co do tego jak Majlo będzie w niej zostawał, czy nie będzie szczekał itp. Niestety moje obawy okazały się całkiem słuszne, co prawda na początku grzecznie w niej siedział, ale później gdy go w niej zostawiłam i przeszłam do hali obok, aby oglądać wejścia innych, Majlo postanowił, że będzie szczekał ile tylko ma sił i ani nie postanowił przestać, mimo, że przeniosłam klatkę do innego pomieszczenia i z frontu zasłoniłam kocykiem, aby czuł się bezpieczniej. Nie i już, on w niej siedział nie będzie. Doszło w końcu do tego, że przez kilka występów innych musiałam siedzieć z nim w osobnej sali i żałować, że nie mogę słuchać rad. Byłam na maksa wkurzona. Ostatecznie zostawiłam go przypiętego smyczą do schodów, co okazało się lepszym rozwiązaniem, bo po jakiś czasie przestał szczekać i wyluzował się.
Zanim jednak wszystko się zaczęło ustaliliśmy kolejność wejść (byliśmy czwarci na pięć burków), a Kamila przedstawiła nam harmonogram dnia, a potem otworzyła drzwi do prawdziwego raju...
Otóż przywiozła ze sobą Rauki oraz WildWoofy, na żywo są naprawdę cudowne, mogliśmy sobie powzdychać, pomacać, pooglądać, a kto chciał kupić. U mnie (nie)stety tylko na wzdychaniu,macaniu i oglądaniu się skończyło :( Ale chociaż oczy i ręce się nacieszyły! Byłam w siódmym niebie... Jednak trzeba było wrócić z powrotem na ziemię i rozpocząć wejścia. Jak już wspomniałam z początku obserwowałam tylko niecałe dwa wejścia, później byłam zmuszona już zająć się ujadającym łaciatem, ale też przygotować się do naszego wejścia. Mieliśmy 20 minut na jedno wejście. Postanowiłam, że chcę zrobić aport. Pokazałam Kamili jak ja to robię, jak ćwiczymy i jak to wygląda. Okazało się, że Majlo wykonuje to ćwiczenie z ogromną łaską. Kamila poradziła mi, abym ćwiczyła go w formie wyścigu, aby pies dynamicznie i chętnie biegł po koziołek, a i ja muszę być żywsza i mieć więcej energii podczas treningu, a wtedy pies również będzie o wiele żywszy. :) Następnie postanowiłam pokazać nasze chodzenia przy nodze i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że cały czas do tej pory ćwiczyłam to źle. Pies nie był do końca skupiony i ciągle gubił kontakt. Kamila pokazała mi jak prawidłowo mam prowadzić psa, a ja obiecuję, że będę się tego trzymać. Teraz może być już tylko lepiej. Na tym skończyło się nasze pierwsze 20 minut. Za nami był ostatni pies, a później wykład. Dziewczyny zaproponowały mi, abym zabrała Majla ze sobą na wykład, żeby nie szczekał, całe szczęście był tam bardzo grzeczny, większość wykładu przespał pod moimi nogami. Ja niestety do wykładu byłam nie do końca przygotowana, nie wzięłam ani notatnika, ani długopisu, całe szczęście, że mam w miarę dobrą pamięć i że siedziałam blisko Kamili. Wykład był naprawdę rewelacyjny, dowiedziałam się ogromnej ilości rzeczy, których wcześniej nie wiedziałam. Nie będę wam tutaj streszczać jego zawartości, ale to co zapadło mi w pamięć to moje. Kamila jest naprawdę bardzo doświadczoną osobą i widać, że praca z psem to jej prawdziwa pasja. Udało się też ją namówić aby przeprowadziła wykład odnośnie planowania treningów, który miał odbyć się dnia następnego. A odbył się on zaraz po przerwie obiadowej.
Bardzo się z tego powodu ucieszyłam, bo następnego dnia nas nie było, a na planowaniu treningów bardzo mi zależało. Kamila przygotowała na kartkach przykładowe plany treningów itp. które mogliśmy sobie sfotografować jako wzór. Ogromne dzięki Ci za to! Tego mi właśnie było trzeba :)

Później znów od nowa leciała kolejka z wejściami. Kolejność była ta sama, a ja tym razem od początku już zostawiłam Majla samego przy schodach i mimo, że na początku szczekał to postanowiłam nie reagować i oddać się obserwacji. Po jakiś czasie pies uspokoił się, a ja mogłam w spokoju porobić również parę zdjęć uczestnikom. Podczas naszego drugiego wejścia Kamila chciała zobaczyć jak stoją nasze zmiany pozycji, a więc zaprezentowałam. Otrzymałam rady jak dobrze wykształcić przechodzenie z jednej pozycji do drugiej. Robiliśmy takie kombinacje jak pac>siad, siad>stój, pac>stój, stój>waruj ... Wszystkie rady będę stosować w naszych treningach. Po zmianach pozycji poćwiczyliśmy jeszcze chodzenie przy nodze i tak skończył nam się czas. Byłam bardzo zadowolona z Majla, bo świetnie radził sobie podczas obu wejść. W drugim wejściu za radą Kamili pokusiłam się nawet o spuszczenie go ze smyczy. Móżdżek był w miarę na swoim miejscu i z tego powodu byłam naprawdę dumna. Szczególnie, że Majlo dawał się normalnie głaskać pozostałym uczestniczkom i nawet był z tego zadowolony. Swoją nieufność pokazywał jedynie do dwóch mężczyzn, którzy parę razy się pojawili, z kobietami natomiast wszystko było w jak najlepszym porządku.


Mimo iż braliśmy udział tylko w jednym dniu to do domu wróciłam naprawdę z ogromną dawką wiedzy. Wiem już co muszę robić inaczej niż do tej pory, jak planować treningi, jak ćwiczyć aby osiągnąć sukces. Ogromnie dziękuję Kamili za masę wskazówek! Seminarium było naprawdę genialne. Mam teraz ogromną motywację do działania i w wakacje chcę poświęcić się treningom obedience. Mam już zeszyty, kartki, parę notatek i masę chęci. Oby na jak najdłużej!