listopada 05, 2017

Jesiennie

by , in
Mamy środek jesieni, jednej z ładniejszych pór roku i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie szybko kończący się dzień. Mimo to staramy się spędzać jesienne dni w aktywny sposób. Oprócz codziennych spacerów od jakiegoś czasu zaczęliśmy codziennie robić sesję treningową podczas której ćwiczymy elementy obi, a także jakieś nowe sztuczki i muszę przyznać, że systematyczna praca przez te 20 minut dziennie przynosi bardzo pozytywne efekty. Na naszym koncie mamy dodatkowe trzy nowe sztuczki jakimi są proszenie/wiewiór, świadomość tylnych łapek oraz utrzymywanie równowagi na zgiętej nodze. Jeśli śledzicie naszego instagrama mieliście okazje je zobaczyć:

Post udostępniony przez Asia Habrych (@asia_habrych)

Post udostępniony przez Asia Habrych (@asia_habrych)
W elementach obidjęsowych także mamy małe postępy. Triko ogarnął wreszcie touch target(target łapami) a także jesteśmy na dobrej drodze do targetu nosem. Niezwykle pomocny okazał się tutaj kliker, którego przyznam sporo czasu już nie używałam. Jak to mówią stare, ale jare, ważne, że pomogło :)
Zaczęłam także wycofywać gest rękami przy dostawianiu do nogi i idzie nam coraz lepiej. Czasami jeszcze muszę pokazać gest ręką, ale w większości prób już sam bardzo ładnie przystawia zadek do lewej nogi. Jesteśmy też krok dalej w nauce aportu formalnego. Wyrzucam koziołek na małą odległość przed siebie, przytrzymując Trika za obrożę, a po komendzie ,,aport" zwalniam go aby mógł pobiec i mi go przynieść. Jest bardzo ładnie! Nie mogę się nadziwić jakim mądrym stworzonkiem jest ten mój czarny piesek. Są nawet chwile, że potrafi z koziołkiem się dostawić, a potem grzecznie z nim w pysku czekać na rozwój sytuacji. <3
Złą rzeczą którą robię jest to, że większość rzeczy ćwiczymy w domu. Chcę zacząć teraz stopniowo zwiększać rozproszenia i przenosić ćwiczenia w inne miejsca (podwórko, uliczka, spacery) tak aby potrafił się skupić w większych rozproszeniach. Plusem jest to, że do grudnia mamy zaplanowane grupowe treningi obi w Opolu więc praca w rozproszeniach tak czy siak będzie ( kolejny trening już w tą niedzielę ;) )
Walczymy dalej z szarpaniem się i pewnością siebie podczas tej czynności. Chyba jest już lepiej, postępuję zgodnie z otrzymanymi wcześniej radami, daję mu wygrywać i nie przedłużam zabawy w nieskończoność do znudzenia. Nie ważne ile czasu nam to zajmie, ale wygramy tą walkę, wierzę w to z całego serca. W końcu musi się udać! 
Byliśmy także z Majlem konsultacji kardiologicznej, gdyż okazało się, że ma arytmię serca. Kardiolog jednak nie stwierdził żadnych innych wad w sercu, a jedynie jego zwolnioną pracę i nieregularne bicie. Mamy zalecenie przy najbliższej wizycie/szczepieniu zrobić badania pod kątem niedoczynności tarczycy, gdyż może to być powodem zwolnionej pracy serca. Mimo wszystko Majlo czuje się dobrze, ma zalecone chodzić na krótkie i spokojne spacery, a także nie przemęczać się. Po za tym większość dnia leniuchuje i chyba jest zadowolony :)


Trzymajcie się ciepło, niech nie pokona was jesienna aura, a słoneczne dni które uraczyły nas w ten weekend niech zostaną na dłużej!
PS. Jak podoba wam się nowa szata graficzna bloga?
października 17, 2017

7 lat łaciatku

by , in
Majlo obchodzi dzisiaj swoje 7 urodziny.
Niestety dla niego niezbyt szczęśliwe, łaciatek pochorował się. Całą noc wymiotował, rano też... Potem było trochę lepiej, ale teraz po wypiciu wody z elektrolitami znów zwymiotował. Jutro rano jedziemy do weterynarza. Także, z urodzinowego przysmaczka nici, piesek musi mieć głodówkę.
Czego Ci życzyć łaciatku? Ano zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, żebyś żył sobie szczęśliwie na tym świecie, żeby twoje problemy z zachowaniem, emocjami i zdrowiem się nie pogłębiały i aby wszyściutko dobrze się toczyło <3

października 06, 2017

Seminarium z Paulą i warsztaty obi

by , in
16/17.09
We wrześniu uczestniczyliśmy w dwudniowym seminarium Motywacja, aport, łup z Paulą Gumińską organizowanym przez TopDog w Opolu. To było pierwsze seminarium w którym brałam udział z Trikiem i nie byłam pewna jak zachowa się on w takiej sytuacji, zamknięciu w klatce, czy będzie pracował przy takiej liczbie nowych ludzi i psów. Ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz, trzeba było się sprawdzić, poza tym tematyka semi było wprost idealna dla nas, którzy dopiero wkraczamy w poważniejsze trenowanie i musimy pracować nad podstawami.
Pogoda była okropna, praktycznie całe dwa dni lało. Mieliśmy jednak to szczęście, że znajdowaliśmy się pod wielkim namiotem i nie padało nam na główki. :) Ogromny plus dla organizatorów za takie przemyślane miejsce. Na początku wszyscy się przedstawialiśmy, a potem pokazywaliśmy jak pracujemy z naszymi psami, bawimy się etc. Gdy my prezentowaliśmy naszą pracę Triko był trochę zdezorientowany, bawił się, owszem, ale później zgłupiał i nie wiedział którą zabawkę ma łapać. Paula powiedziała, że podoba jej się jak czarnuch pracuje, ale ja jestem trochę za mało ogarnięta, bo mylą mi się komendy, mówię je w złym momencie i źle się z nim bawię... Mamy ostatnio duży problem z zabawą, a mianowicie z szarpaniem. Triko jest strasznie niepewny przy szarpaniu, robi to słabo. Dostałam radę aby dawać mu wygrywać w chwili gdy tylko zacznie mocniej szarpać i mam nie szarpać tak tą zabawką sama, bo to ja się z nim szarpałam, a nie on ze mną. Po za tym musimy ćwiczyć natychmiastową reakcję na imię, bo na pierwszym wejściu Trik miał mnie raczej w głębokim poważaniu gdy go wołałam. Muszę także pilnować używania komend, w tym zwalniających i przede wszystkim myśleć co robię, jak robię i co mówię!
Drugiego dnia również ćwiczyliśmy zabawę w szarpanie, pogoń za zabawką, reakcję na imię(która drugiego dnia była po prostu rewelacyjna <3 ), a także pracowaliśmy na nagradzanie z miski.
Ogólnie Triko bardzo ładnie pracował w obcym miejscu przy psach i ludziach, potrafił się skupić, szybko załapał reakcję na imię i dzięki temu szybko się odwoływał, nawet od psa Logana, który niechcący wbiegł nam na plac podczas sesji. Za każdym razem spuszczony ze smyczy :)
Zostawanie w klatce było okej, ale trzeba jeszcze troszkę przećwiczyć, bo przez pierwsze chwile zamknięcia szczekał, piszczał i wydawał z siebie dużo dziwnych odgłosów :P Ale później rezygnował i szedł spać lub oglądał inne pieski. Z tego seminarium wróciłam z ogromną dawką wiedzy, masą spisanych notatek i dużą dawką motywacji, wiem nad czym i jak możemy pracować. Podsumowując mamy co robić, długa droga przed nami, ale Triko jest dobrze zapowiadającym się psim sportowcem. Jestem z niego dumna <3
Po za tym na seminarium spotkaliśmy także znanym mi fejsbukowo psiarzy w tym Magdę, Krakersa i Fibi z Twisted couch potato, których serdecznie pozdrawiamy! :)
01.10
Październik rozpoczęliśmy warsztatami obedience w Opolu razem z MarDog. Warsztaty miały formę seminarium, każdy z uczestników miał po dwa ok. 15 minutowe wejścia, a także dwa razy pracę w grupie. Podczas naszego pierwszego wejścia pokazaliśmy na początku co i jak ćwiczymy. Pani Natalia stwierdziła, że Triko bardzo fajnie pracuje i prawidłowo ćwiczymy poszczególne ćwiczenia, mamy ładne zmiany pozycji, z czasem tylko muszę dodawać dystans. Trzymanie aportu też fajnie idzie, poradzono mi abym używała przy tym trochę samokontroli. Po za tym chciałam też zrobić rundę zabawy i szarpania i faktycznie Pani Natalia zauważyła, że Triko jest taki niepewny przy zabawie, ale podobno to kwestia czasu i jeśli będę dawać mu wygrywać to powinno być coraz lepiej i dobrze by było gdybym oprócz tego robiła z nim wyścig do rzuconej zabawki i jeśli nie jest nią zainteresowany to ja mam do niej dobiec pierwsza, zdobyć ją, a wtedy on powinien zacząć ją chcieć. ;) Możemy też zacząć ćwiczyć z odłożoną nagrodą. Na drugim wejściu robiliśmy jeszcze chodzenie przy nodze i Triko miał pierwsze spotkanie z przeszkodą, którą parę razy przeskoczył.
Podczas pracy grupie mało co się rozpraszał, robiliśmy sesje zostawania przy innych psach i wychodziło nam super, mimo, że wcześniej z zostawaniem nawet bez psów obok mieliśmy problemy.
Tego dnia Triko wywarł bardzo dobre wrażenie, pracował, był skupiony. Wszyscy mówią, że jak na tak krótki czas jaki jest ze mną (3 miesięce) to potrafi bardzo dużo. Cały czas przekonuję się, że muszę zacząć bardziej doceniać tego pieska i dawać więcej sama z siebie, bo tylko od niego wymagam, a sama nic nie robię i potem denerwuję się, że coś nam nie idzie.
Kilka zdjęć z warsztatów autorstwa Pani Natalii Maros:

Nie wiem jam wy, ale uwielbiam jeździć na tego typu wydarzenia, nie dość, że dostaję ogromną dawkę naprawdę przydatnej wiedzy, sprawdzamy się w nowych warunkach, poznajemy innych psiarzy i różne psy, to na dodatek ja zawszę z takiego wypadu wracam z naprawdę wielką dawką motywacji do dalszej pracy! Polecam wszystkim jeździć na takie seminaria/warsztaty, nieważne na jakim jesteście etapie nauki, każdy czas jest dobry :)

września 09, 2017

Koniec wakacji 2017

by , in
Pierwszy tydzień szkoły już za nami, jak na razie trochę ciężko się przestawić w ten szkolny tryb życia. Wracam do domu 15:20, jem szybki obiad i około godziny 16:00 idziemy na długi spacer i wracamy koło 19:00. Musimy nacieszyć się póki dzień jest jeszcze w miarę długi, bo już za jakiś miesiąc nie będziemy mogli sobie na takie coś pozwolić. No cóż, "byle do weekendu" znów weszło w życie. A jako, że wakacje dobiegły końca, chciałabym je pokrótce podsumować.
Na pewno nie można powiedzieć, że nasze wakacje były leniwe, wręcz przeciwnie były chyba najaktywniejsze jak do tej pory. Codzienne długie spacery to podstawa wakacyjnych dni. Co prawda przez upały było to utrudnione, ale dzielnie sobie radziliśmy wstając bardzo wcześnie rano w granicach 5 i 6 ;) Dla chcącego nic trudnego!
Myślę, że największą rewolucją w naszym życiu było to, że pojawił się Triko, co sprawiło, że te wakacje były dla mnie naprawdę wyjątkowe. Nikomu się nie chwaliłam, ale błagałam rodziców o drugiego psa już od wakacji tamtego roku, jednak nie było na niego szans, oni się nie zgadzali, a ja powoli pogodziłam się z ich decyzją, aż tu nagle ni z tego ni z owego, ten drugi pies "sam do mnie przyszedł". A pamiętam jak bardzo zazdrościłam mojej siostrze, gdy go wzięła, zazdrościłam, że ona ma tego swojego psa, a nie ja, ale... życie pisze różne scenariusze, często dla nas niespodziewane. Spełniło się jedno z moich marzeń. Dziękuję!
nieco ponad 2 miesięczny czarnuszek i "opuszczony" bigielek w tle :P
Po za tym dwa razy spotkaliśmy się na grupowym spacerze z psijaciółmi. Pierwszym razem z Riko, Morelą i Brutusem na miejski spacer po Opolu, a drugim z Abi i Riko po polnych ścieżkach i lasach.
Tym samym utworzyłyśmy naszą osobistą Opolską Grupę Psiarzy, gdzie możemy planować wspólnie treningi, wyjazdy, spacery itp. Działamy! :)
Przez wakacje zajęliśmy się także treningami i poznawaniem siebie nawzajem z Trikiem. Wdrążyliśmy w życie fundamenty do psich sportów i mam nadzieję, że uda nam się w przyszłości osiągnąć wyznaczone cele. Trochę z naszych ćwiczeń możecie zobaczyć na trikowym filmiku
Wakacje zakończyłam wizytą w stolicy na pierwszym dniu zawodów Latających Psów. Niestety nie miałam możliwości zabrać ze sobą żadnego z psów, ale mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. W ramach rekompensaty przywiozłam czterołapom masę prezentów :
Tegoroczne wakacje mogę śmiało zaliczyć do jednych z najlepszych, o ile nie do tych całkiem najlepszych ❤ A mam nadzieję, że te za rok będą jeszcze lepsze. Oby!
PS. A już w przyszły weekend będziemy kształcić się na dwudniowym seminarium pod okiem Pauli Gumińskiej, nie mogę się doczekać. Czarny jedzie i mam nadzieję, że się spisze. Trzymajcie kciuki ;)

sierpnia 30, 2017

2 miesiące razem [filmik]

by , in
17 sierpnia Tri skończył 6 miesięcy, a 24 sierpnia minęły dwa miesiące odkąd jest u mnie. Z tych okazji stworzyłam filmik. Zapraszam do oglądania i napiszcie nam co o nim sądzicie ;)

sierpnia 24, 2017

Trenujemy

by , in
Gdy tylko dowiedziałam się, że Triko zostaje z nami dostałam wielkiego kopa motywacyjnego do treningów. Jest nadzieja, że z tym psem będę mogła pokazać na co nas stać :) Chciałabym w przyszłości móc wystartować z młodym w zawodach obedience. Nie mam wątpliwości, że będzie to prawdopodobnie nasz wiodący sport. Nasze wspólne treningi owocują w elementy obi, na razie same podstawowe rzeczy. Ćwiczymy sobie:
 -chodzenie i trzymanie pozycji przy nodze. Wiadomo, że na początku jest ciężko, pies podąża za ręką w której ukryty jej smaczek i na tym etapie na razie jesteśmy. Ogólnie to idzie fajnie, Triko zaczyna rozumieć, że przy nodze jest fajnie i warto tu być.
 -dostawianie do nogi, które nareszcie zaczyna zmierzać w dobrą stronę. Na początku czarnuch w ogóle nie mógł tego pojąć, ale po iluśtam powtórzeniach przez wiele dni coś mu przeskoczyło w móżdżku i zaczyna już bardzo fajnie wywijać zadkiem w stronę mojej nogi. :)
 -trzymanie koziołka w pyszczku i o ile na początku to była masakra bo Triko natychmiast wypluwał aport, tak teraz jest już trochę lepiej i potrafi dłużej go przytrzymać. Teraz trzeba to wzmacniać i możliwie wydłużać czas trzymania i wpoić mu, aby puszczał go dopiero gdy usłyszy świętą komendę ,,daj". Jak już to załapie i będzie dobrze wykonywał to weźmiemy się za zostawanie z koziołkiem, a potem przychodzenie z nim na komendę ,,do mnie", po to aby wiedział, że jak idzie to też może go trzymać w mordce, kolejno potem dostawianie z koziołkiem no i po długiej drodze dłubania w szczególikach zaczniemy ćwiczyć już w miarę normalne podejmowanie go.
 -zmiany pozycji, prosto, bez żadnych odległości, ale przy mnie z moją pomocą. Szczeniaczek bardzo ładnie robi pac z siadu i na odwrót, ze stój>leżeć też nie ma wielkiego problemu, troszkę gorzej wypada siad>stój, a największy problem jest z stój>siad, a to nasza największa zmora zarówno u niego jak i u Majluszka. Dodam jeszcze, że zarówno z jednym jak i z drugim ćwiczymy na nieruchomy tył, ale wszystko jest do przepracowania. Mamy czas, nic nas nie goni ;)
 -zostawanie i przywołanie, bo z tym mieliśmy powien problem. Teraz pieseczek ładnie potrafi zostać na parę sekund, ale będę starać się wydłużać czas. Co do przywołania to mieliśmy ostatnio jakiś kryzys i Triko był skazany na spacery tylko na smyczy, ale teraz na szczęście wrócił już wszystko do normy i znowu biega na spacerach luzem, a zapinam go tylko wtedy gdy widzę nadjeżdżający samochód, traktor, rower itp.
Oprócz tego bardzo duży nacisk kładę na skupienie oraz motywacje w pracy zarówno na zabawki i jedzenie. Pracuję dużo na wymianę zabawek i jest nieźle, nie ma też za bardzo problemu z przejścia z z zabawki na jedzenie co mnie cieszy i mam nadzieję, że nic się nie zepsuje. W temacie skupienia jest o wiele lepiej niż było kilka tygodni temu, widać, że w miarę systematyczne treningi dużo dały. Wcześniej wszystko go rozpraszało, nawet na własnym podwórku nie mógł się skupić, a teraz nawet na spacerze w lesie potrafi popracować. W niedzielę byliśmy z Agą i Abi oraz Emilią i Riko na spacerze i nawet wtedy przy psach i ludziach na łące ładnie pracował, bawił się i aportował. Byłam z niego bardzo zadowolona. Oby tak dalej!
Zmagamy się także z aportem nieformalnym, czyli tym normalnym - zabawkowym. Nie wiem od czego to zależy, ale czasami potrafi tak pięknie przynieść zabawkę prawie że do samej ręki, a czasem coś mu odbija, kładzie się i nie ma zamiaru przynosić. To chyba jakieś szczenięce igraszki :P
Dodatkowo poćwiczymy sobie jakieś małe elementy agility np. obieganie skrzydła stacjonaty, ciasne skręty, outy, czy pokonywanie stacjonat bez tyczek lub z tyczką położoną na ziemi, na razie bez żadnych wymuszanych skoków, jeszcze na to za wcześnie. Planuję kupić tunel oraz wziąć się za dokończenie naszych przeszkód własnej roboty ;) Po za tym Triko 17 sierpnia skończył 6 miesięcy i z tej okazji szykuję filmik, który niedługo powinien się pojawić.
Jeśli chodzi o beagielka to chyba wstępuje w niego nowa energia i zapał do pracy. Jestem tym bardzo zdziwiona, ale gdy ćwiczę coś z Trikiem na dworze to Majlo natychmiast przybiega i zaczepia mnie mówiąc swoim wzrokiem ,, Ej, matka, zostaw tego szczyla i chodź potrenuj trochę ze mną, jestem od niego lepszy i mądrzejszy" :) Swoją drogą bardzo mi to odpowiada, uwielbiałam pracować z tym kochanym łaciatkiem i jeśli tylko on chce to będę to robić z ogromną przyjemnością! Myślę, że jego wcześniejszy brak zapału i lenistwo może być spowodowany dużymi temperaturami i to po prostu źle na niego wpływa. Bo gdy wieczorem po godzinie 20:00 jest chłodno to ma w sobie naprawdę masę energi i mógłby góry przenosić. Żebyście widzieli jak wczoraj szalał, gdy postanowiłam coś z nim poćwiczyć. W chłodniejsze dni gdy temperatura nie przekracza 20 stopni i do tego jest pochmurno również wraca do niego power. Może po prostu w większych temperaturach nie jest mu za dobrze funkcjonować. Nadchodzi jesień, będzie chłodniej więc może i pracować będzie nam lepiej, bo jeśli wtedy on sam będzie chciał to nie widzę przeszkód, abyśmy mieli razem ćwiczyć. Jestem bardzo za tym drogi łaciatku! ;)
Niestety przez dokuczające nam przez większość czasu upały Majlo miał zapewnioną mniejszą dawkę ruchu co niestety skończyło się na tym, że nabrał trochę sadełka. Ale idzie do chłodnego, mam nadzieję, że przez jesień zrzuci co zbędne i będzie mu tylko lepiej i lżej. Czekamy, aż w końcu wysokie temperatury dadzą nam spokój, trzymajcie za nas kciuki!
sierpnia 11, 2017

TEST - obroże Baylabel

by , in
Kolorowe obroże w super odjechane wzory, kto ich nie lubi? My psiarze (pozdrowienia dla maniaków) dobrze wiemy jak ważne jest, aby nasz czterołapny towarzysz miał odjazdowy outfit. Na rynku jest wiele firm oferujących psie akcesoria i każdy znajdzie coś dla siebie... tfu swojego pieska ;)
Razem z psami mieliśmy okazję przetestować obroże niedawno powstałej firmy jaką jest Baylabel.

O firmie
Baylabel to firma oferująca oryginalne akcesoria dla psów takie jak obroże, smycze, zabawki, a także psiarskie gadżety dla ich właścicieli np. śliczne kubki i przypinki, które samodzielnie projektują. Nie znajdziecie drugich takich samych w innej psiej firmie! Mało tego firma Baylabel pomaga także potrzebującym zwierzętom organizując akcje charytatywne, a także przekazując część zwysku z niektórych wyrobów na pomoc bezdomniakom. Fundacje z którymi współpracuje to: Fundacja Zwierzęta Niczyje oraz z Fundacja Zwierzęca Arkadia. Na tej stronie znajdziecie właśnie te akcesoria, dzięki kupieniu ich wspieracie fundacje KLIK
Baylabel oferuje także pełną możliwość personalizacji. Pozwólcie, że zacytuję co na ten temat pisze ekipa firmy:
,,Możliwy jest każdy wzór, który projektujemy razem z klientem, wybieramy wspólnie kolory, drukujemy imiona i numery telefonów. W końcuile razy oglądając jakieś akcesoria byliśmy nimi zachwyceni, ale czegoś brakowało do pełni ideału jak na przykład odpowiedniego koloru i jednak rezygnowaliśmy z zakupuU nas każdy wzór jest możliwy do przearanżowania, zmiany koloru, kształtu itp.''
Wszystkie akcesoria wraz z ich cenami możecie zobaczyć i zamówić tutaj > baylabel.pl
Do testów otrzymaliśmy dwie obroże na plastikowy zatrzask: jedna wykonana z taśmy na którą nadrukowany jest wzór w ananasy, a druga obszyta wytrzymałym materiałem z wielkanocnym motywem. Obie obroże, które dostaliśmy miały przymocowane blaszki z nazwą firmy. Jak się potem dowiedziałam mogą one pełnić rolę adresówki. Do zamówionej obroży możecie dokupić taką adresówkę z grawerem w cenie 12,99, jeśli jednak chcecie kupić samą zawieszkę bez obroży to zapłacicie 15,99. 😉 W obrożach zastosowano firmowe plastikowe klamry z inicjałem firmy ,,#BLB", które według mnie prezentują się fenomenalnie! Regulatory wykorzystane w obrożach również są wykonane z plastiku, dzięki czemu mamy pewność, że nie będą rdzewieć. Posiada także dodatkowe zaczepy do których możemy przymocować adresówkę. Metalowe półkole jest pokryte czarną farbą, która niestety przez kontakt ze smyczą ściera się.
Zarówno jedna, jak i druga są bardzo dokładnie uszyte, z dbałością o każdy szczegół. Szwy są mocne i żaden nie puścił, ani nie poluzował się.
Obroża obszyta wodoodpornym materiałem
Jako pierwszą pod lupę weźmiemy ,,wielkanocną" obrożę wykonaną z taśmy nośnej obszytej wytrzymałym i wodoodpornym materiałem na który został nadrukowany wzór. Muszę przyznać, że nie jestem fanką wszelkich świątecznych wzorów, ale ta obroża jest bardzo urocza więc wybaczyłam jej to i powiem, że nawet spodobał mi się motyw wesołych, kolorowych pisanek. Materiał wykorzystany do obszycia naszej obroży ma jasnoniebieski kolor przez co bardzo, ale to bardzo szybko się brudzi. Triko - pies który wejdzie w każdy brud, każdą kałużę po jednym dniu jej noszenia już bardzo ją pobrudził. Stwierdziłam, że to dobrze. W końcu jak testować to dobrze i na wszystkie sposoby, więc bez litości chodził i męczył ją dalej. Przy Majlu który też dość często ją nosił pobrudziła się jedynie od strony wewnętrznej, ale łaciat nie należy do typów lubiących taplanie w brudzie (zupełne przeciwieństwo czarnucha :P). Gdy materiał wyglądał już jak po wojnie, wzięłam obrożę i przyszedł czas na test prania. Producent pisze na etykietce dołączonej do obroży, aby prać ją ręcznie. Nie było to dla mnie problemem, bo zawsze piorę w ten sposób psie akcesoria. Jak miałam zrobić, tak uczyniłam. Szczotka, proszek, umywalka, ciepła woda... Obrożę starałam się dokładnie wyszorować z każdej strony i nie powiem brud w większości zszedł, ale zostało trochę takich zabrudzeń, które nawet przez kilkukrotne szorowanie nie chciały zniknąć :( . Nie przeszkadza mi to jakoś specjalnie, ale jednak trochę byłam zdziwiona, bo do tej pory z większości naszych obróż wszystkie plamki i zabrudzenia schodziły bez problemu. Może to wina bardzo jasnego materiału, a może dlatego, że do tej pory wybierałam nieco ciemniejszą kolorystykę akcesoriów? Nie mam pojęcia. Tutaj macie porównanie przed i po praniu (zdjęcia zmieniają się co 2 sekundy)
Obroża w tym wykonaniu nie schnie jakoś długo. Po około godzinie od wystawienia jej na działanie promieni słonecznych była sucha. Po praniu nie straciła mocy kolorów i mimo mocnego szorowania nie zmechaciła się.
fot. Emilia Gala

Obroża z taśmą drukowaną
Kolejna sztuka otrzymanej przez nas obroży to, jak już wspominałam, wykonana z taśmy na która nadrukowany został wzór. My mamy fioletową obrożę w ananasy, która nie powiem bardzo przypadła mi do gustu bo wygląda świetnie! Wykonana z taśmy drukowanej w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki praktycznie w ogóle się nie brudzi, jednak jak wszystko po jakimś czasie widać zabrudzenia szczególnie na ananasach, ale jest to w pełni zrozumiałe. Tak jak w przypadku poprzedniej zalecane jest pranie ręczne, więc znów ta sama śpiewka i takim samym sposobem prałam tą obrożę. Jednak tutaj jest luksus, wystarczy parę razy przetrzeć, a wzór znów nabiera soczystych kolorów i obroża wygląda jak nowa. Po prostu rewelka! :) Zresztą zobaczcie sami:
Po praniu schnie błyskawicznie, bo po około 30 minutach na słońcu była już całkowicie sucha. Taśma jest dość śliska, przez co bałam się, że przy ciągnięciu może się rozregulowywać, ale nic takiego nie miało miejsca. Po prostu super! Ta obroża to mój faworyt i dołączyła do grona tych ulubionych. Jestem z niej naprawdę mega zadowolona. Bardzo polecam dla wszystkich psich brudasów i nie tylko.

Polecamy wam zakupy w sklepie Baylabel ! Wspaniały kontakt, rady, dbałość o klienta. Serio! Aż się chce :)
Dziękujemy za współpracę!

INSTAGRAM