Ktoś nowy i poprawa

W naszej rodzinie 3 tygodnie temu pojawił się kotek. Nowy kotek. Właściwie było ich trzy, ale nie u nas . Błąkały się z matką po wsi w której wcześniej mieszkaliśmy. Mieszka tam moja ciocia i jej sąsiadka dokarmiała małe kotki bo matka mało co się pokazywała. I te kotki zamieszkały w drzewie u Pani na podwórku. Z tego co wiem ich matka została później potrącona przez samochód i zginęła na miejscu... Moją mamę i mnie poruszył los tych kociąt. Postanowiłyśmy przygarnąć jednego kocurka. Były koty dwa białe i jeden czarno brązowy. Jeden biały wyglądał jak pers. Miał taką długą sierść i charakterystyczny pyszczek. Drugi biały miał troszkę krótszą sierść ,ale równie puchatą i normalną mordkę. Czarny był najzwyklejszy. Moja mama chciała kocura. Okazało się ,że jeden to kocur i to ten drugi biały. 'Pers' i czarny to kotki. Więc wzięłyśmy tego kocurka. Wszystko pięknie ładnie. Kotek był cały brudny. No nic dziwnego skoro było mokro i w dodatku mieszkał w drzewie. W domu go wykąpałyśmy i wysuszyłyśmy suszarką. Od razu zrobił się piękniejszy. Po za tym był zdrowy. Oczy mu nie ropiały itp. Dostał imię Garfield. Majlo go bardzo polubił i ucieszył się na jego widok. Garfield miał jednak zdanie ,że Majlo to zło wcielone i trzeba na niego syczeć i straszyć swymi małymi pazurami. Felix go w ogóle nie tolerował. Odpychał go i mały dostał od niego nawet parę razy po łbie. Jakieś 5 dni później przyszła ciocia (inna niż ta o której wspomniałam wcześniej). Ta ciocia jest kociarą i sama ma z 7 kotów. Które przygarnęła. Przyszła i chciała zobaczyć naszego Garfielda . Przy okazji chciała sprawdzić czy to na pewno kocur tak z ciekawości. I .... No właśnie iiiiii okazało się ,że nasz "kocurek" to prawdziwa kotka! My nie wiemy co zrobić. Ja od razu powiedziałam ,że nie oddam jej . Moja mama też nie chciała. Tato też dał się jakoś przekonać. Rodzice od razu w panikę ,że zaraz małe koty będzie przynosić itp. Jak to rodzice ;P Zaczęłam gadać o sterylizacji. Na początku mnie wyśmiali i mówili ,że nie będą kota kaleczyć i takie tam swoje teksty na ten temat. To powiedziałam im jak to przebiega i jak jest po sterylce. Mama poszła na laptopa coś tam o tym poczytać, I stwierdziła ,że wysterylizujemy ją. Nawet namówiła tatę .  Zapadła decyzja ,że przed wiosną ją wysterylizujemy, Za jakiś czas skontaktujemy się z naszym weterynarzem ,aby dowiedzieć się kiedy to faktycznie można zrobić. Kotka ma obecnie jakieś 3/4 miesiące. Nie wiadomo dokładnie kiedy się urodziła. Kotka dostała imię Milka aczkolwiek często mówią na nią Niania . xd I tak właśnie mamy kotkę w domu. Do tej pory mieliśmy same kocury. Więc jest to pewna nowość. Teraz Milka już prawie przekonała się do Majla. Co prawda syczy na niego gdy gwałtownie do niej podbiegnie. Ale nawet czasem leżą razem . Felix już ją toleruje. :)

(odpukać to wszystko co teraz napiszę, aby nie zapeszyć)
Majlo ostatnio mnie zaskakuje. Pierwszy raz tydzień przed jego urodzinami. Aportował piłkę na spacerze , spuszczony ze smyczy! Nawet nie wiecie jak mnie wtedy zatkało! Aportował i w dodatku chciał się bawić. Był mega nakręcony. :D Piłka oczywiście musi być piszcząca. Bo co to za zabawa bez piszczałki. Ta sytuacja zaowocowała w kupno zabawki Kong Squeezz Ball. Na którą jest jeszcze bardziej nakręcony bo się odbija. Dzisiaj natomiast Majlo szarpał się zabawką! Tak zabawką i to niepiszczącym szarpakiem polarowym . Zaczęło się niwinnie . Bo czyściła jego klatkę i trzepałam z sierści na dworze jego koce i te sprawy. Gdy trzepałam prześcieradło którym nakryta jest klatka. To Majlowi wpadło do głowy ,aby poszarpać się tym. To trochę się tym prześcieradłem z nim poszarpałam xd. Później wzięłam szarpak i ku mojemu zdziwieniu chciał się nim bawić. Dawałam mu parę razy wygrywać. W momęcie jego mocnego nakręcenia przerwałam zabawę i schowałam szarpak <3 Jejciu! Powtórzę się : JEDNAK COŚ Z NIEGO WYROSŁO!
Jutro powtórzę zabawę. Podzile się relacją z jutra na FP :)
PS. Niektórzy czytając to może się dziwią, że cieszę się ,że mój pies bawi się zabawkami itp. Bo to normalne i ich psy robią to z natury. Powiem tak:
-Majlo z reguły nie interesował się zabawkami i je olewał. Dlatego cieszę się ,że nastąpił taki progress.

A tu z zabawy piłką na łące :


Pozdrawiamy! 

Komentarze

  1. No to gratuluję kociaka :)
    Ja też się tak cieszę, jeżeli Fuks chce się na spacerze bawić, aportuje itp., bo u nas to też rzadkość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że masz kotka :) Jest śliczna *-* Majlo dorośleje xd Ale super, że chce się bawić ^^
    /psie-oczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję kociaczka! Piękna jest <3
    Mam dopiero pierwszy raz kocura, ale wolę je niż kotki. Mamy już zaplanowany termin strylizacji, bo kotka nam się okociła i mamy jeszcze dwa 2miesieczne kotki, a tu benc. Znów przyszła 'z brzuchem' i steryzlizacji nie możemy zrobic -,-
    Wiem jak sie czujesz. Sara też od jakiegos czasu zaczęła się bawić pilką na spacerze, ale tylko piszczącą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne jest jakie są realia zwierzęcego życia w wielu przypadkach, jak i ludzi. Błąkających kotów jest na prawdę sporo, chorych, z zaropiałymi oczami... itd. Sama coś o tym wiem bo posiadałam wiele takich kocurków na okres wyleczenia ich, następnie szukałam nowego domu. Dobrze że malec jest u ciebie, gratulacje.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd ja to znam.:< Świetnie, że znalazł się u Ciebie, gratulacje!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje! Dla mnie dość dziwnie czyta się relacje właścicieli czworonogów, które olewają zabawki. Moja sunia zawsze je kochała i kocha, przynajmniej 3 razy dziennie przynosi mi zabawkę pod nogi żebym się z nią trochę pobawiła. Gratuluję, więc i cieszę się waszym szczęściem.
    ***
    My w domu też mieliśmy zawsze kocury, ale od kilku lat posiadamy kotkę. Adoptowaliśmy ją ze schroniska z wiedzą, że jest to kotka. Została niedługo potem wysterylizowana. Powiem szczerze, że bardziej oddanego kota jeszcze nie posiadałam. Mruczka (bo tak się nazywa) jest najukochańsza na świecie. Wydaje mi się, że najbardziej jest do mnie przywiązana, ponieważ latem przynajmniej kilka razy w tygodniu, potrafi przynieść zaduszoną mysz do mojego pokoju, a następnie "idzie" po mnie miaucząc jak najgłośniej bym tyko za nią poszła i zobaczyła, co ona ciekawego dla mnie przyniosła i ma to zjeść. Dla mnie zawsze jest to bardzo zabawne, bo sama jej nie zjada tylko mi ją przynosi ^.^ . Chyba się rozpisałam, życzę ci by Milka też była tak oddanym kotem ;).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ten kotek *u* Napiszesz mi, jak nauczyłaś psiaka chodzenia bez smyczy ? ;) Bo mojego się boję spuszczać ;D
    http://maniolowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majla spuszczam tylko wtedy gdy ćwiczymy coś np. na łące itp. Wtedy skupiam go na mnie i trenujemy. Chodzić bez smyczy mu nie pozwalam bo jest ryzyko ucieczki np. za jakąś sarną :P Jak to beagle.

      Usuń
  8. Kocio cudowne *.*
    Rozumiem Twoją radość ;)
    Moja psina na zabawki (jeżeli wogóle) nakręca się tylko poza "swoim terenem" :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję! ♡
    Zapraszamy do nas : http://przygodys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Piękna kotka, wymizaj ją ode mnie, za te piękne oczęta! :)
    I gratki dla Majla, że się w końcu przełamał!
    Pozdrówka, Sara&Smerfetka

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowna kotka!
    Gratuluję postępów!
    Super zdjęcia!!! :)

    Pozdrawiamy,
    Monika i Roxi, http://suczkaroxi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. fajnie, że jest poprawa, tak polubił aportowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne zdjęcia! zaobserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią o poście: