Seminarium sportowe z Anetą Migas

fot. Ronin Be
Razem z Majlem w poprzedni weekend 19/20.09 mieliśmy okazję uczestniczyć w dwudniowym seminarium sportowym ( Obedience, PT, BH ) z Anetą Migas, które odbywało się w miejscowości Chmielowice niedaleko Opola.
W sobotę semi zaczynało się o 11:00 więc wyjechaliśmy po 10:00 i mieliśmy dość dużo czasu, aby dojechać. Po drodze oczywiście zabłądziliśmy i nie obyło się bez pytania przypadkowych przechodniów o drogę na plac. Jednak po wielokrotnym zawracaniu udało nam się dojechać. Majlo oczywiście na początku być przestraszony całą sytuację, trochę szczekał, ale było w miarę dobrze jak na niego. Na początku ustalaliśmy kolejność wejść ( 1 wejście trwało 20 minut, a jeden pies miał 2 wejścia jednego dnia ) i my wylądowaliśmy jako pierwsi na liście. Majlo na początku był w kagańcu jednak gdy weszliśmy oczywiście mu go zdjęłam. Łaciaty nawet nie szczekał na Anetę, ani się jej nie bał. Normalnie obok niej ćwiczył i wykonywał polecania. Ja na początku ( później zresztą też ) trochę się pogubiłam, nie klikałam klikerem na czas i nagradzałam go w złym momencie :P Więc Aneta przejęła kliker i to ona ustalała kiedy jest kliknięcie i nagroda. Dzięki czemu szło nam o wiele lepiej. Na początku wejścia powiedziałam co trenujemy, czego do tej pory Majlo się nauczył i to zaprezentowaliśmy. Ćwiczyliśmy dużo chodzenia przy nodze, bardzo dużo oraz Aneta zdradziła mi sposób na zmiany pozycji siad>waruj oraz siad>stój. Do tej pory było to po prostu zwykle leżeć, które było wykonywane smętnie i bez życia, a teraz wiem jak pies ma ustawiać prawidłowo łapy i robić pac. :) Oraz jak doprowadzać do ładnego stój. Po prostu pies ma się odbić i przednimi łapami ustawić się do stój nie ruszając przy tym tylnych. Majlowi bardzo fajnie to wychodziło. Zrobiłam też z nim trzymanie aportu, trochę się namęczyłam, naprosiłam aby wziął go do pyska, bo ostatnimi czasy miał jakiś problem do aportu i nie chciał go w ogóle podejmować. Mimo wszystko Majlo został wychwalony, Aneta powiedziała, że Majlo bardzo fajnie pracuje tylko ja się gubię :) Także to ja muszę popracować nad ogarnięciem się na treningach i bardziej się skupiać. Gdy sami trenujemy nie zauważam sama swoich błędów dlatego dalej je popełniałam, a gdy ktoś stoi z boku i mówi nam co źle robimy daje to nam wiele do myślenia, przynajmniej dla mnie.
"Czego chcesz kobieto?"  -  fot. Ronin Be
Nasz czas szybko minął, jednak na pierwszym wejściu byłam trochę zestresowana tym wszystkim. Później było po nas jakieś 8 innych psów, także miałam czas na uspokojenie się. W między czasie popatrzyłam jak trenują inni, jakie błędy popełniają, co dobrze robią itp. Majlo bawił się także z haszczakiem Brusem. Byłam zadowolona, że dogaduje się z psami. Na niektórych ludzi szczekał, głównie na mężczyzn, bo kobietom dawał się nawet głaskać :) Sporo osób, które były na seminarium poznałam już wcześniej na psiej majówce z OBILandem, ale poznałam także trochę innych osób np. Angelikę z aussikiem Harrym, którzy mieszkają w naszych okolicach i zaczęłyśmy nawet rozmawiać o wspólnych treningach. Kto wie? :D Co prawda Harry nie polubił za bardzo Majla, jednak Majlo go wielbił i był nachalny, skoczył raz na Harrego i ciągle się do niego pchał, ale aussikowi to się nie podobało. Na kolejnym wejściu także zmagaliśmy się z łażeniem przy nodze, trzymaniem aportu jednak spróbowaliśmy także siad i leżeć z marszu. Polegało to na tym, że szłam tyłem, ale przodem do psa i prowadziłam go oraz kazałam leżeć i siadać na przemian. Pierwszy dzień był taki raczej próbny, dopiero co zaczęłam się rozkręcać. Kolejnego dnia, w niedzielę było już o wiele lepiej. Aneta poradziła wziąć na niedzielę parówki dla Majla i tak też zrobiłam. W niedzielę byliśmy już trzeci w kolejce, ubyło trzech psów z właścicielami, ale przybyło dwóch nowych briard i malinois. Które świetnie pracowały. Gdy nadeszła nasza kolej dalej ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze, równaj, jednak doszło też przywołanie z aportem i bez, zmiany pozycji oraz to co ćwiczyliśmy 1 dnia. Tak jak miałam wzięłam dla łaciata parówki i był to strzał w dziesiątkę, był na nie mega nakręcony, jednak chyba aż za bardzo. Bo gdy prowadziłam go nimi przy nodze to mało co mi palców nie poobgryzał przez tą parówkę, Aneta też próbowała go prowadzić i jej ręka też na tym ucierpiała. Majlo zyskał nową ksywkę - gryzoń ;) Jednak powiedziała, że to dobrze, że Majlo jest nakręcony na jedzenie bo można z nim dzięki temu dobrze pracować. Drugiego dnia Majlo został już mega wychwalony <3 Bardzo fajnie pracował, Natalia, która prowadzi klub OBILand i tym samym organizowała semi powiedziała, że zabierają mi Majla do klubu, ja się mogę wahać, ale psa zabierają. Haha :D I jak ślicznie robił na drugim wejściu zmiany pozycji, typowo obidjensowo, aż wszyscy wraz ze mną byli pod ogromnym wrażeniem. Nie spodziewałabym się tego, ze Majlo może tak super pracować i to jeszcze tak, że zadziwi innych uczestników. Jestem naprawdę mega dumna z łaciatego. W sobotę większość czasu interesowałam się Majlem i nie zostawiałam go samego, jednak w niedzielę już się na to zdecydowałam i zostawiałam go prawie non stop. Na początku szczekał, ale po niedługim czasie się uspokajał i albo siedział i obserwował albo leżał, dzięki czemu mogłam oglądać jak pracuję inni i lepiej wszystko obserwować i słyszeć rady. Niedziela tak jak już pisałam była dniem zaskoczeń. Uzyskałam tam sporo przydatnych rad oraz wskazówek. Spytałam także co można zrobić, aby zachęcić psa porządnie do zabawy i Aneta poradziła, aby gdy pies zacznie się już bawić to z tej zabawy my musimy mieć niezły fun, tak aby pies widział, że gdy się z nami bawi to sprawia nam ogromną radość, dzięki czemu będzie bardziej chętny i uzna, że zabawa z nami jest czymś naprawdę super. Więc zaryzykowałam, gdy inni trenowali, ja wyciągnęłam z plecaka zabawkę i zaczęłam zachęcać nią Majla do zabawy, na początku był niezbyt zainteresowany jednak potem się rozkręcił i zaczął aportować zabawkę. Byłam z tego naprawdę ogromnie zadowolona. Bo Majlo bawi się zabawką i to jeszcze w obcym miejscu i to w dodatku przy innych psach i obcych ludziach! :) Niesamowite!
fot. Ronin Be

Na semi panowała naprawdę super przyjazna atmosfera. Mimo, że byłam najmłodszym uczestnikiem w gronie ludzi to zostałam miło przyjęta i nikt nie traktował mnie jako taką " inną " :) Naprawdę miło było uczestniczyć w takim psim  wydarzeniu. Sporo z tego wyniosłam, wiem jak możemy teraz pracować, co naprawiać, co kontynuować, a najważniejsze, że sprawdziliśmy się i mieliśmy taką możliwość pracować po okiem kogoś bardziej doświadczonego. Takie seminaria i wydarzenia to super sprawa. Wierzcie mi, nawet jeśli nie jesteście super profesjonalnymi sportowcami i jesteście dopiero początkujący to nie stawia to przed wami żadnych granic. Nie wmawiajcie sobie, że nie pojedziecie gdzieś z psem bo za mało umiecie, bo się zbłaźnicie, bo jesteście za młodzi lub bo pies zrobi wam siarę. To nie są wytłumaczenia. Takie eventy są po to, aby się uczyć, sprawdzić, poćwiczyć w rozproszeniach lub chociażby popatrzeć jak pracują inni i od patrzenia też wiele można się nauczyć. Także jeśli zastanawiacie się nad wzięciem udziału w jakimś semi, to nie zastanawiajcie się tylko zapisujcie. Bo przecież raz kozie śmierć, do odważnych świat należy. :) I mówię wam to ja - osoba, która jest początkująca w psich sportach, dopiero się uczy i która ma psa którego nie da się niby niczego nauczyć i nic z nim zrobić, w dodatku nieufnego do obcych ... ;) A jednak! :
fot. Ronin Be
fot. Ronin Be
fot. Ronin Be
Dziękujemy za świetne semi i liczymy, że będzie więcej takich! :D

Komentarze

  1. Zazdroszczę Wam takiego sposobu spędzania czasu. Ja nigdy nie byłam na żadnym seminarium, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni :)

    niedoskonaly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jeździłam nigdy na tego typu wydarzenia. To było nasze pierwsze seminarium :) Wcześniej byliśmy tylko na treningu otwartym w psim klubie na majówce. Także to był nasz drugi taki wyjazd. ;)

      Usuń
  2. Obikowanie zdecydowanie nie dla nas, przynajmniej jak na razie. Aczkolwiek bardzo zazdroszczę takowego semiarium, bo to musiało być super doświadczenie i masa nowej wiedzy do pracy z Majlem :).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety, tak jak pisałam w ostatnim poście, strasznie wachałam się nad decyzją co do trenowania obi pod okiem kogoś doświadczonego. No i żałuję, bo na prawdę dużo można z tego wynieść. Gratulacje dla Majlo, że tak świetnie sobie radził. Powodzenia w kolejnych treningach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie poczytać taką pozytywną relację :) . Seminaria własnie po to są, żeby na nie jeździć kiedy czegoś się nie umie, nie potrafi i nie wie jak zacząć. Przecież właśnie o naukę chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zazdroszcze wam tego semi, jeszcze z obi :D ja tez sie teraz nad jakimś rozglądam, to bylo wesze pierwsze semi?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że wzięłś udział w tym seminarium. Czekam aż coś więcej, w końcu zacznie się dziać w Opolu. Jeśli chodzi o psie imprezy. Liczę, że to wszystko idzie ku dobremu! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze to pierwszy raz o niej słyszę, mało się o niej mówi. Widać, że fajnie się bawiliście.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie ostatnio doszłam do wniosku, że najwyższa pora wybrać się na jakieś seminarium, chociaż chyba na dzień dzisiejszy wolałabym frisbee... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze sukcesiki, pochwały, dają mega motywacyjnego kopa do działania! A seminaria obedience masę nowej wiedzy, ja po moim pierwszym obi seminarium z prawdziwego zdarzenia, otworzyłam sobie oczy na ten sport, o co tak na prawdę chodzi i że wszystko co robiłam dotąd, robiłam źle.
    Powodzenia w dalszej pracy nad tym sportem, to bardzo wciąga :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna sprawa :D Seminarium to masa wiedzy, rad i dowiedzenie się co robimy źle, a co dobrze - potem od razu ma się chęć do treningów i nowych pomysłów na ćwiczenia :) Bardzo zazdrościmy, obikowe (i sztuczkowe) seminaria to coś co goldenki kochają najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę fajnie, że się odważyłaś i pojechałaś. Obojętnie na jakim poziomie się jest, ktoś stojący z boku i obserwujący nas zawsze widzi sytuację z innej strony i może dać dobrą radę, dzięki której problem niemal sam się rozwiąże. A i pochwały miło usłyszeć, motywują, bo upewniają, że idziemy w dobrym kierunku i przywracają wiarę we własne możliwości ;) Super, że mimo obaw Majlo odnalazł się w sytuacji, dla niego to z pewnością było równie duże (jeśli nie większe) wyzwanie, co dla Ciebie. Dzielny chłopak, pozostaje tylko być dumnym :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Musieliście świetnie spędzić czas, czego Wam zazdrościmy. Na pewno wasza wiedza wzrosła o nowe doświadczenia i umiejętności. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaazdro :D Jak uda mi się kiedyś wbić na jakieś seminarium to woow ! Mam takie marzenie, ale zobaczymy w praktyce. Poszłabym jako obserwator ale jak na razie przegapiłam jedno seminarium tak blisko mnie -,- co za człowiek, ale ja to ja, tak samo wystawa przeszła koło nosa :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie że Majlo tak cudnie pracował.Oby tak dalej !!Trzymam kciuki!!!

    Pozdrawiam
    http://sladprzyrody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, że się świetnie bawiliście. :D Teraz będzie tylko ciekawiej, nowe znajomości, treningi.
    Ppwodzenia w pracy!

    OdpowiedzUsuń
  16. No to Majlo się spisał! Czasem trzeba uwierzyć w psa i się odważyć :D Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy krok za Wami ;) po każdym kolejnym seminarium będziecie lepsi i lepsi :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią o poście: