Majlo, a reszta świata, czyli błędy w socjalizacji

Tak jak zapowiadałam piszę post odnośnie złej socjalizacji Majla i jego zachowaniu. Może zacznę od początku.

Majla dostałam, gdy miałam zaledwie 10 lat. Miał on wtedy 4 miesiące. Nie wiedziałam nic na temat szkolenia, żywienia a co dopiero socjalizacji psów. Był zdany sam na siebie. Pamiętam, że gdy wyszłam z nim pierwszy raz na spacer to pokazywałam go sąsiadom i rodzinie i miał z nimi bardzo dobry kontakt. Lgnął do ludzi tak, że mało mu ogon nie odwirował. Nie przypominam sobie, aby ktoś obcy zrobił mu coś złego. Lecz nie wiem jak daleko ta moja pamięć sięga i może nie pamiętam (choć jest to bardzo wątpliwe) lub po prostu nie widziałam takiej sytuacji. Gdy minął mu ten wiek szczenięcy zrobił się z niego po prostu szatan.
LUDZIE
Nie wpuszczał nikogo obcego na podwórko. Gdy ktoś obcy zbliżał się do furtki to nawet nie dał mu wejść dostawał białej gorączki. Ujadał jakby ktoś chciał zrobić mu coś złego. Gdy wchodził ktoś znajomy to najpierw szczęknął powąchał i jak rozpoznał zapach to zachowywał się już normalnie. Zauważyłam, że najbardziej nienawidzi obcych mężczyzn. Kobiety to jeszcze jakoś toleruje, ale obcy faceci wywołują w nim furię. Nie mówię, że wszyscy. Na spacerze jak koło niektórych przechodzimy .... nic, nawet jak coś tam powiedzą czy coś np. ochroniarze od firmy produkującej przyczepy której niedaleko mieszkamy często tam spacerują koło ogrodzenia i my tam wieczorem chodzimy bo jest tam oświetlona ulica. I często mówią coś o Majlu, że ładny itp. I nie szczeka, a ktoś inny będzie przechodził i coś powie to zaczyna szczekać. Nie wiem co mu się w głowie wyroiło, ale chcę się tego pozbyć. Ostatnio moja koleżanka przyjechała do mnie po lekcje i podszedł do niej Majlo i chciała go pogłaskać lub przytulić(?), a Majlo jak z procy odskoczył i zaczął się drzeć. Chociaż wydaje mi się, że to ona jakoś źle do niego podeszła, zbyt gwałtownie. Niektórzy to wiedza jak się z nim witać. Np. jak moja chrzestna przyjeżdża i Majlo szczeka to wyciąga rękę aby obwąchał i jest ok. Ale on ją zna dłużej. Sama nie wiem już co o tym myśleć. Wiem, że to moja wina bo zawaliłam mu socjalizację, ale chciałabym to teraz z całego serca naprawić. Ostatnio jakiś pan zatrzymał się autem obok naszego domu i wracałam wtedy z Majlem ze spaceru i byliśmy już za furtką. Pan chciał zapytać gdzie państwo X mieszkają, wystarczyło, że wysiadł z auta, a Majlo tak się wkurzył, że mało co tej furtki nie wyrwał.
PSY
Z psami jest niewiele lepiej, ale lepiej. Jeżeli pies jest za płotem, nie szczeka i jest przyjacielsko nastawiony to Majlo będzie się z nim przez płot obwąchiwał, bawił. Ale jeśli jest za płotem i szczeka to Majlo czuje się zaniepokojony i też zaczyna szczekać. Od jakiegoś czasu zaczęłam to blokować. Gdy widzę, że podbiega do płotu szczekający pies to biorę Majla koło nogi i mówię stanowcze ZOSTAW i pomaga. Co prawda idzie lekko najeżony, ale bynajmniej nie szczeka. A jak zaczyna się wyrywać to lekko ciągnę za smycz i powtarzam komendę zostaw. Chciałabym wypracować u niego perfekcyjne zostaw, takie, że gdy zacznie szczekać na psa, człowieka i powiem zostaw to przestanie i będzie grzeczny. Mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć. Ale co prawda gdy tego samego psa z którym Majlo obwąchiwał, a nawet bawił się przez płot spotkamy na spacerze to Majlo zaczyna szczekać i ciągnąć do niego. Nie wiem czemu tak jest. Gdy zobaczy jakiegoś psa, który też jest na spacerze to nie ważne czy go zna czy nie, czy się z nim bawił czy nie to i tak zaczyna się drzeć wyrywać mi się i ciągnąć. Ostatnio spotkaliśmy takiego owczarka niemieckiego na spacerze . Majlo zawsze jak przechodzimy obok jego płotu to się z nim wącha, bawi, ale jak byliśmy na spacerze to na niego szczekał. W tamtym tygodniu spotkaliśmy na spacerze mojego kuzyna z jego ok. półrocznym labradorem. Chcieliśmy, aby psiaki się poznały, ale gdzie tam. Majlo wystrzelił jak z procy i zaczął na niego szczekać. Stali naprzeciwko siebie, a Majlo szczekał i szczekał. Bałam się poluźnić smycz, żeby sie zbliżyli bo myślałam, że się pogryzą. Nie wiem czy myślałam słusznie. Może powinnam dopuścić, aby się powąchali po mimo, że Majlo na niego szczekał?
MOJE REAKCJE
Ja nie wiem jak mam reagować na takie sytuacje. Co mam robić jak dostanie furii przy jakimś obcym człowieku. Jak go uspokajać? Co zrobić, aby nie szczekał na spacerze na inne psy i czy mam spokojnie dopuścić Majla do powąchania się z innym psem (np. labradorem mojego kuzyna) pomimo, że Majlo stoi tuż przed nim i na niego szczeka? Jakieś porady, sugestie? Może linki do artykułów w których jest napisane jak postępować z takim psem? Jak go zresocjalizować?
Byłabym wdzięczna za porady :)

AKTUALIZACJA 3.01.2015 GODZ. 15:16
Chyba jednak zbyt ciemno to wszystko przedstawiłam. Bo z tego co napisałam wynika, że Majlo jest krwiożerczą i agresywną bestią, która chce pożreć wszystko i wszystkich. Przedstawiłam w poście te najciemniejsze scenariusze. Majlo nie jest tyle co agresywny do obcych tylko bardzo nie ufny. Podwórka broni przed obcymi. Na spacerach nie obszczekuje wszystkich po kolei. Nie wiem czemu na niektórych szczeka, a na niektórych nie. Większość stanowią Ci na których nie szczeka. I tak jest lepiej niż było kiedyś. Jeszcze rok temu szczekał na wszystkich kto mu się napatoczył. Pamiętam jak kiedyś mało co nie zeżarł weterynarza, a teraz chociaż jest nieufny to daje się dotykać i badać weterynarzowi, ale od tamtej pory na wizytach zawsze ma kaganiec. Bo nawet najbardziej wychowany pies pod wpływem bólu może ugryźć. Jeśli chodzi o psy to nie dodałam, że w życiu został kilkakrotnie napadnięty przez psy na spacerze więc może z tego wynika, że na spacerach szczeka na psy, a za płotem czuje się bezpiecznie.


Komentarze

  1. Niestety Ci z tym nie pomogę, bo sama miałam z tym poważne problemy :/ Na starość jej przeszło, ale kiedyś to było straszne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może spróbuj z nim chodzic w kagańcu, a jak będziecie np. na polach, gdzie go możesz spuścić, to zdejmuj mu kaganiec, a jak bedzie sie wyrywał do innego psa, yo mu pozwólsie obwąchać, a w kagańcu nic nie powinien zrobić. Z Sarą to pomaga :)(też socjalkę jej zawaliłam)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można ująć że my też zawaliliśmy socjalkę, z ludźmi jest okej, łasi się do nich niczym kot.
    Ale z psami jest gorzej. W sumie to zależy. Z niektórymi spokojnie się wącha a czasem postawi jeża na grzbiecie i będzie szczekać i targać że nie da rady czasem utrzymać.
    Może spróbujcie zresocjalizować się tak jak napisała to jedna z moich poprzedniczek.
    Na spacer zabierz ze sobą kaganiec, i spokojnego drugiego psa któremu ufasz że Majlowi nic nie zrobi a sam Majlo jak opisałaś na niego szczeka. Wtedy możesz spokojnie poluzować smycz i zobaczyć co będzie robił. Tak w ramach obserwacji. Może później kaganiec nie będzie zupełnie potrzebny. Tylko to mi jedynie przychodzi na jakiś konkretny pomysł.

    Poszukiwałam na szybko jakiś artykułów może jakieś się przydadzą:
    http://www.ta-bajka.pl/socjalizacja.htm
    http://www.psy.pl/opieka/opieka-inne/art72,socjalizacja-doroslego-psa.html
    http://www.psy24.pl/1529-Socjalizacja-psa-.html
    http://www.napsimtropie.pl/2014/05/socjalizacja-dorosego-psa.html

    Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w eliminowaniu problemów.
    Wiktoria&Fado

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wcale nie odebrałam wpisu jako przedstawienie Majla w roli krwiożerczej bestii, bo mam podobnie i wiem o co Ci chodziło. Bona też szczeka na ludzi (nie na wszystkich, tylko na "wybrańców"), ale już potrafię mniej więcej wyczuć kto jej się nie spodoba i staram się odwrócić jej uwagę od potencjalnej "ofiary" :-p Chyba muszę dopisać do listy postanowień naukę spokojnego mijania ludzi. To akurat będzie dużo łatwiejsze niż mijanie psów, wystarczy wszystkie prawidłowe "mijanki" (jak ja to nazywam) nagradzać. A jest ich sporo, więc myślę, że pójdzie łatwo, tylko potrzeba mojej konsekwencji. Z psami będzie gorzej, bo Bona MUSI przywitać się z każdym - będzie się wieszała na obroży i miała mnie w d**ie jeszcze długo po tym jak pies zniknie jej z oczu. Ale to akurat nie jest agresja. Może Majlo też szczeka, bo chce podejść? Bona nigdy nie rzuciła się na innego psa, a za każdym razem wygląda jakby biła z niej chęć mordu ;-) Jak ktoś pozwala, to podchodzę i już potem jest OK, ale wiem, że nie wszyscy sobie tego życzą, a inne psy też nie muszą reagować przyjaźnie, więc w tym roku będe z tym walczyć. Tym bardziej, że głupio wyglądam z małym, ujadającym sierściuchem, z którym nie umiem sobie poradzić ;-)
    Pozdrawiamy i powodzenia.
    Asia i Bona
    http://piesoswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie mamy podobne sytuacje. Może Majlo faktycznie szczeka na psy bo chce do nich podejść? Majlo tylko raz rzucił się na jednego psa, ale ten pies go wcześniej napadł. Więc gdy zaczął do nas biegnąć to Majlo na niego warknął więc nie było to chyba rzucenie się na niego, ale odstraszenie. ;) Życzymy wam również powodzenia!

      Usuń
  5. Też miałam problemy z socjalizacją mojego pierwszego psa (którego dostałam jak miałam 15 lat). Problemem były u mnie niestety psy, z ludźmi nie było problemów.
    Mam nadzieję, że nowym szczeniakiem, który pojawi się u mnie już w lutym, nie popełnię tych błędów, które zdarzyły się przy pierwszym psie.

    Jeśli chodzi o socjalizację to ciężko jest naprawić zaległości ze szczenięctwa w dorosłym psim życiu. Oczywiście trzeba z psem pracować, ale nie uzyska się już w 100% tego co pracując ze szczeniakiem. Piszesz o problemach z ludźmi, zwłaszcza z mężczyznami. Radziłabym nie unikać trudnych sytuacji i spotkań, tylko odważnie stawiać im czoła. Psiak powinien poznać jak najwięcej mężczyzn, też obcych na ulicy. Panowie powinni dawać psu smakołyki, niekoniecznie psa głaskać, chyba, że psiak się na to zgodzi. Jednak na początek radziłabym łapać przypadkowych panów z ulicy, wręczać im smakołyk dla psa i prosić by dali go psu. Powinno pomóc przezwyciężyć lęk i niechęć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mojego pierwszego psa - Luckiego dostałam jak miałam około 10 lat. Wtedy to głównie ja,moja mama i babcia zajęłyśmy się socjalizacją szczeniaka, więc nie robiłam wszystkiego sama. Mojego drugiego psa - Sindi mam od niespełna roku. Kiedy wzięłam ją ze schroniska miała około półtora roku, Niestety nie była dobrze socjalizowana. Jeśli chodzi o ludzi to jest okey, zachowuje się dobrze. Gorzej jest z rowerami i samochodami, wtedy dostaje szału. Jeśli koło mojego domu przejeżdża ktoś obcy na którymś z tych pojazdów ona non stop szczeka i biega. No ale staramy się pracować nad tym. Pozdrawiam: http://zpamietnikaschroniskowegozwierzaka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie potrafię pomóc, ale dacie radę, trzymam kciuki! Pierwsze zdjęcie - świetne!:)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie potrafię pomóc, ale mam nadzieję że sobie poradzicie z problemem, trzymam kciuki!

    Mój blog KLIK
    POZDRAWIAMY H&O

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pierwszym psem tak już jest, że uczymy się na błędach. Nikt nie rodzi się z wiedzą, a zdobyć jej nie da się jedynie z książek tylko właśnie przez doświadczenie. Ciężko dlatego odkręcić takie zachowania. Musicie jak najczęściej stawiać czoła trudnym sytuacjom, najlepiej każdego dnia. Z czasem powinno być lepiej, tylko trzeba dużo ciepliwości i ćwiczeń. Powodzenia! Wierzę, że ze wszystkim sobie poradzicie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mogę udzielić porad, bo mam w tym już spore doświadczenie. Napisałam do Ciebie na facebooku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm... Z tego co czytam, Majlo najgorzej reaguje na ludzi za furtką, w dodatku mężczyzn. Pomagając w schronisku poznałam kilka przypadków psów, które źle reagują na pewien typ osób, np. zakapturzonych mężczyzn, czy na blondynki. Może ktoś kiedyś zafundował psiakowi jakieś niemiłe przeżycie, np. przechodzień stwierdził, że fajnie będzie psa podrażnić, czy uderzyć? Niekoniecznie musieliście to widzieć, ale psu zakodowało się w pamięci i teraz reaguje w pewien sposób na ludzi za furtką.

    Gdybym sama miała taki problem, chyba zastanowiłabym się nad metodą odwracania uwagi. Mianowicie najpierw nauczyłabym psa nie tyle skupiania na mnie uwagi, co bezwarunkowego zwracania się w moim kierunku np. na swoje imię. Pomocne będzie coś, za co Majlo dałby się pokroić. W naszym przypadku byłyby to smaczki, czy ulubiony szarpak. Takie ćwiczenia najpierw przeprowadzałabym w domu. Dopiero po jakimś czasie wyszłabym do ogródka i tam poćwiczyła to, co opanowalibyśmy w domu na tiptop. :) Po paru/nastu dniach wprowadziłabym konkretne rozproszenia. Poprosiłabym kogoś, na kogo pies reaguje dobrze, by przespacerował się parę razy za ogrodzeniem, bez zwracania na psa uwagi. Majlo powinien taką osobę tolerować i nie biec do niej z paszczękami, bo ten etap służyłby nam jedynie do przyzwyczajenia psa do rozproszenia za ogrodzeniem. Dopiero gdy Majlo będzie się z łatwością dawał przyciągnąć do Ciebie w obecności jakiejś postaci za ogrodzeniem, wtedy wkroczyłabym z właściwym wrogiem, czyli człowiekiem, na którego Majlo zawsze reaguje agresją.

    Ale podkreślam, to moja droga do rozwiązania problemu :) Lubię dłubać małymi kroczkami, jeśli to konieczne. Nie widzę też problemu w tym, by pytać obcych osób na ulicy, czy nie kucną i nie przywitają się z moim psem, jeśli to pomaga nam posuwać się do przodu :)

    Co do agresji wobec psów, czasem spuszczenie ze smyczy czyni cuda :) Moje małe białe na smyczy czasem boi się każdego psa, ale jak ma nieograniczoną wolność, to jest odważniejsza :) Tak jak ktoś wspomniał wyżej, wzięłabym na taki spacer kaganiec, dla pewności. Z pewnością przyspieszy proces resocjalizacji, jeśli nie będziesz się stresowała, że Twój pies może zrobić komuś krzywdę. Zazwyczaj wtedy pozwalamy piesom na mniej i wszystko idzie wolniej ;) Tylko pamiętaj, by na spacer dobrać odpowiedniego psa. Ja w przypadku małego strachliwego westika dobrałam sporego psa, bo bordera, ale za to takiego, który respektował CSy (sygnały uspokajające). W Twoim przypadku przydałby się pies, który nie reagowałby na zaczepki. Nie może być to żaden młody-samiec-buntownik. Może jakiś starszy, olewający jazgot pies? :)

    Droga długa, ale jeśli chcemy cokolwiek osiągnąć, nie można się spieszyć :) Ja Fibi do psów przekonuję od pół roku, a wciąż nie jest idealnie. Ale to co wypracowałyśmy, to ogrooomny postęp :) Powodzenia! Nie możemy doczekać się pierwszych efektów Waszej pracy :)

    WHITE COUCH POTATO

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny post! Ja wiem sama dobrze jak jest nadal z moim psem a pomimo że to mój pierwszy pies w dodatku terrier nie jest łatwo. Ale uczymy się na błędach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy popełnia błędy. Ważne, że starasz się je odkręcić ;) Nie domyślasz się jakie może to mieć podłoże?

    Według mnie, powinnaś poszukać osób (czyli w tym wypadku celuj najbardziej w mężczyzn), które będą mogły Ci pomóc. Poproś na początku ludzi znanych przez Majla a później tych, których widzi pierwszy raz na oczy. Pomocników wyposaż w jego ulubione smaki i zabawki. Przeszkol ich też co do zachowania przy nim. Powinien skojarzyć sobie obecność kogoś nowego z czymś przyjemnym ;)

    To, że Majlo szczeka wcale nie musi oznaczać agresji. Może Ty za bardzo się ekscytujesz? Pies poprzez smycz wyczuwa nasze emocje i mogą być one dla nas zgubne. Poszukaj takiego osobnika, który nie będzie chciał zaatakować Twojego czworonoga. Czy w taki sam sposób reaguje na suczki i szczeniaki do powiedzmy 3 miesięcy? Nie obawiaj się go spuścić ze smyczy, bo zawsze możesz zapiąć go z powrotem jeżeli zajdzie taka potrzeba.

    Nasze reakcje też dla psa wiele znaczą. Jeżeli MY właściciele odczuwamy np. lęk pies będzie próbował nas przed tym uczuciem obronić. W ten sposób zagrożeniem dla Ciebie może w jego mniemaniu być np. drugi pies. Musisz zastanowić się, jakie emocje i uczucia znajdują się w Tobie w poszczególnych sytuacjach i starać się je opanować ;) Bądź spokojna i wyluzowana. Przechodząc obok innego czworonoga nie zwracaj na niego uwagi. Jeżeli dopracowujecie polecenie ZOSTAW w sytuacji, gdy Majlo szczeka użyj go, starając się iść dalej i spróbuj nieznacznie odciągnąć go od drugiego osobnika. Ważne, żeby korekta poprowadzona za pomocą smyczy nie była wyraźna, gdyż może to pogłębić szczekanie, bo wtedy przekazujesz mu negatywne emocje.

    Z pewnością łatwiej jest socjalizować szczenię, ponieważ nie ma ono jeszcze ustalonych zachowań. Widzi wszystko pierwszy raz i zdaje się na nas. Jeżeli chodzi już o psy dorosłe, mają one swój "światopogląd" i robią coś według swojego uznania. Trzeba przekonać je, co jest dobre a co złe i jak powinny w danym momencie postępować Życzę Ci wytrwałości, bo przed Tobą i Majlem długa droga. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam ;)

    hathijrt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. niestety uczymy się na błędach, ale trzymamy kciuki żebyście sobie poradzili :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo osób wychowując psa robi przy tym masę błędów. Ja również gdy zakupiłam mojego biszkopta byłam zaledwie od Ciebie o rok starsza, bo miałam 11 lat. Wielu rzeczy żałuje, choć w zasadzie kiedyś musi być ten pierwszy raz, by na przyszłość mieć większą wiedze i wiedzieć więcej apropo wychowania psa.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy popełnia masę błędów, szczególnie przy pierwszym psie :) Ja też zawaliłam social, ale u nas problemem była tylko lękliwość przed nowymi przedmiotami typu reklamówka czy parasol. Trzymam za Was kciuki, wszystko da się wypracować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny wygląd bloga- ten pyszczak z boku. *.* Też taki chciałyśmy mieć, ale wyszło na inny szablon w końcu. :)
    Co do błędów- nie martw się, i tak jest u was lepiej niż u nas! Nie się co zamartwiać, wszystko możecie naprawić, więc tutaj jest kwestia jedynie dobrego nastawienia. :D Kiedy już 'wyeliminujecie' swoje problemy, zobaczycie jak będziecie z siebie dumni. Powodzenia!
    Zdrówka, Sara&Smerfetka
    http://kynolub-bezkonwencji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam bardzo podobne problemy do ciebie. U mnie pies po prostu NIENAWIDZI kuriera. Kiedyś jeden przyjechał i musiał wychodzić cofając się tyłem, bo Rufi mało co mu nogi nie odgryzł. Z psami jest dokładnie jak u ciebie. Kiedy pies za płotem jest spokojny, to on też będzie, a jeśli nie, to on tez nie. Zależy też od psów np. na ulicy, gdzie białas nie lubi gdy jakieś nieznane mu psy podchodzą i od razu się rzucają, bo chcą się bawić. Albo nie lubi psów, suczki są ok, a psy już gorzej...
    No nic, mam nadzieję, że wyeliminujecie swoje problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. my też mamy wiele do nauczenia w socjalizacji.
    Bardzo fajnie wyszedł Wam ten post :)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią o poście: