Misja "Napraw to!"

Nadchodzi wiosna, pora ruszyć rozleniwione zimą zadki i wziąć się poważnie i na serio do roboty. Praktycznie za 140 dni mamy obóz agility w Neverlandii. Obozu nie odpuszczę, nie ma bata, co to, to nie! Dalszy etap resocjalizacji trwa, a może raczej zacznie poważniej trwać. W tym celu utworzyłam też nasze małe wyzwanie, a właściwie misję, która spełniona być musi i koniec kropka, bez żadnych ale. Misja "Napraw to" ma na celu wyjście z majlowych problemów/niedociągnięć socjalizacyjnych oraz paru innych utrudniających życie problemów.
Czas trwania 'akcji' to 140 dni licząc od jutra do 17 lipca włącznie (dzień przed obozem). Przez ten czas będę starać się z całych sił i ciężko pracować nad przywracaniem łaciatemu piątej klepki w mózgu, choć muszę przyznać, że czasem zaczynam wątpić czy mój 'inteligentny' piesek go posiada :P Głównym celem jak już wspomniałam jest dalsza część recocjalizacji Majla i pokazanie mu, że obcy ludzie nie są straszni i nic złego mu nie chcą zrobić. Zauważyłam, że na obcym terenie Majlo nie ma aż takich problemów z obcymi ludźmi, ale na swoim podwórku jest już znacznie gorzej. Doszły mnie ostatnio słuchy, że gdy mój tato przyszedł ze swoim kolegą na podwórko to Majlo zaczął potwornie drzeć ryja i chciał rzucić się jego koledze do nogawki. Nosz kurde! Ta informacja mnie załamała, osobista porażka, masakra, rozczarowanie i nie wiem co jeszcze... Oznajmiłam członkom rodziny, że jeśli jeszcze raz kiedykolwiek i gdziekolwiek usłyszę od nich, że mówią do Majla i go podjudzają słowami " Bierz go!" "Dawaj go tu!" "Co tam idzie" Bierz!", to pozabijam! Teraz za każdym razem gdy ktoś obcy dla Majla przyjdzie np. z moim tatą na podwórko, będę brała psa na smycz, jakieś mega pyszne smakołyki i idę z nim na dwór przed tego obcego człowieka, będę skupiać psa na sobie i pracować, żeby ignorował obcego. Ja nie każę i nie wymagam od niego, żeby kochał obcych mu ludzi, żeby skakał im z jęzorem do twarzy i łasił się jak do kiełbasy. Ja po prostu chcę, żeby ich ignorował, nie szczekał przeraźliwie i nie robił mi wstydu...
Jeśli chodzi o obce miejsca to jest lepiej, ale nie najlepiej. Planuję cykl wyjazdów w jakieś obce mu miejsca z obcymi ludźmi, psami itp. I tam pracować, pokazywać, że w obcym miejscu też nikt złego nic mu nie zrobi. Majlo ma jakiś dziwny proces. w obcym miejscu da się komuś pogłaskać, ktoś go głaska on się cieszy, a za chwilę odskakuje i zaczyna szczekać zupełnie jakby myślał :
- O! Cześć człowieku. Lubie jak mnie głaskasz, ale fajnie! A nie... Czekaj! Ty chcesz mnie zabić! Poszedł mi stąd! Akysz! Akysz!
Nie wiem czemu tak jest. Ale nie jest to fajne. Kiedyś jeszcze ktoś dostanie przez niego zawału :P
Z psami na szczęście jest fajnie i Majlo najczęściej zachowuje się przyjaźnie, oby tak zostało :)
---------------------------------------------
Zauważyłam też niestety, że nasza psioludzka więź się skruszyła... Jest dużo gorzej niż kiedyś. Nie ma już tej radości przy ćwiczeniach, spacerach i to widać. Jest dość słabo i źle mi z tym. Chciałabym to naprawić, tak żeby było tak jak kiedyś. Żeby pies widząc mnie miał radość a nie:  " Czego znów ode mnie chcesz. Daj mi spokój. Nie chcem ciem ... " . Smutna prawda, ale jednak prawda i ja to widzę i chcę to naprawić. Naprawdę! Mamy pewien problem bo pies nie do końca mi ufa i ja też nie mu ufam, a bez tego przecież nie ma dobrego teamu. Zawaliło się i taka jest prawda, trzeba coś z tym zrobić, bo tak jak jest to nie jest dobrze. I to nie jest zadanie kształtowane do końca pod te 140 dni, bo nie można określić właściwie czasu naprawianie więzi, ale mam nadzieję, że uda nam się szybko znów cieszyć się wspólnymi spacerami i życiem już bez tego zbędnego napięcia. Będzie dobrze, bo musi być :)

Streszczę nasze misyjne cele w punkty, aby łatwiej było je od razu wyróżnić :
- resocjalizacja z obcymi ludźmi ( pokazanie, że obcy ludzie nie są źli i wypracowanie ignorowania ich bez szczekania )
- akceptacja obcych na swoim terenie i w jego pobliżu
- pokazać, że obcy może go pogłaskać i nie zrobi mu krzywdy
- naprawa więzi
- praca nad skupieniem przy innych psach i rozproszeniach
- opanowanie emocji przy innych psach/zwierzętach ( np. spokojne mijanie na spacerze, zostawanie obok innego psa ) 
- opanowanie emocji przy jedzeniu
- likwidacja pilnowania zasobów przy zabawie i jedzeniu
- wzmocnienie wzajemnego zaufania
- zostawanie w klatce w obcych miejscach
- praca za zabawki
Myślę sobie, że może uda nam się skontaktować z jakimś psim behawiorystą/ osobą bardziej obeznaną w tego typu problemach, która nam pomoże. Na razie jestem dobrej myśli i wierzę, że uda nam się wybrnąć do 17 lipca z większości problematycznych zachowań i, że wszystko będzie dobrze. Przed nami jeszcze parę psich wydarzeń i spotkań, także będzie gdzie pracować. Jak zwykle proszę o trzymanie za nas kciuków! Mam nadzieję, że za niedługo będę mogła podzielić się pierwszymi efektami naszej pracy! A teraz mówię wam dobranoc :)

Komentarze

  1. ambitny plan :D u nas też pomału wszystko idzie do przodu, czy nam się uda tak szybko? Wątpię, ale życzymy wam by wam się udało i trzymamy kciuki oraz łapki !

    OdpowiedzUsuń
  2. Motywacji Tobie nie brakuje, więc musi się udać! Powodzenia w realizacji wszystkich punktów :).

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tak czytam i jestem dumna z Lusi. Dzisiaj kazdego psa mijala na luznej smyczy z totalna obojetnoscia, a jeszcze niedawno chciala sie z kazdym pilnie przywitac <3 Zycze wam tego samego, bo jest to bardzo motywujace uczucie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To że pies szczeka na obcych ludzi (na swoim terenie) jest zupełnie normalne. Nie wariujmy i pozwólmy psu być psem!
    Myślę, że możecie popracować nad tym, aby pies nie szczekał i "wyluzował" gdy Ty albo ktoś z Twojej rodziny wychodzi do nieznajomego.
    Warto dać psu taki komunikat "mam wszystko pod kontrolą, ten obcy jest ok i nie chce nam nic zrobić"
    Trzymam kciuki za Wasze postanowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście wiem, że nie można zabronić psu szczekać, bo jest to dla niego normalne zachowanie :) Jednakże jest pewna różnica pomiędzy szczekaniem 'ostrzegawczym', a szczekaniem "z nienawiścią i chęcią mordu" (to tak półżartem-półserio, aby można było skontrastować te dwie sytuacje). Właśnie chcę, aby Majlo nie reagował nerwowym szczekaniem na obcych, ale właśnie żeby tak jak napisałaś się wyluzował.
      Dzięki za kciuki! :)

      Usuń
  5. Powodzenia, na pewno Wam się uda! Ja ze swoim psiakiem też muszę popracować nad więzią, bo coś się ostatnio lekko psuje.

    fastyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ambitnie, świetnie, że chcesz popracować nad Waszymi problemami! Trzymam kciuki za realizację, największe za poprawę Waszej więzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super że Ci aż tak zależy !!Bardzo ambitny plan !!
    Życzę wam by się wszystko udało. Trzymam kciuki !!!
    Jesteście mega pracowici i mądrzy więc na pewno wam się uda !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się, czy naprawianie relacji nie kłóci się aby trochę z całą pozostałą częścią planu - bo skoro pies, jak sama piszesz, patrzy na Ciebie na zasadzie "Czego znowu ode mnie chcesz..." to chyba po prostu za dużo i zbyt często wymagasz od niego pracy i potrzebuje raczej przerwy niż większego ciśnięcia. Może spróbuj odpuścić mu na tydzień i skupić się jedynie na fajnym przebywaniu razem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ostatnio mieliśmy sporą przerwę w treningach. Ograniczyliśmy się jedynie do wspólnych spacerów. Nie wiem właściwie jak to nazwać, ale tak jakby nie było już takiego poweru jak kiedyś. Myślę, że to wina mojego podejścia, ostatnio jestem dość nerwowa i pies może to odczuwać. Bo gdy podchodzę do niego z mega pozytywnym nastawieniem do wszystkiego i cieszę się każdą głupotką to widać, że okazuje większą chęć i zainteresowanie oraz radość. Myślę, że to też w tym rzecz. Wiem, że powinnam też głównie popracować nad swoim podejściem do tego wszystkiego, a na pewno będzie lepiej. Bo pies odczuwa na pewno to, że chodzę zdenerwowana i woli trzymać dystans. To tak jak my, wolimy nie podchodzić raczej do 'tykającej bomby'. Wiem, że powinnam to opanowywać, ale chwilami po prostu się nie da :P Jednakże wierzę, że uda nam się znów poczuć tę świeżość w teamie i znów będziemy razem chętni do roboty :)

      Usuń
  9. mocno trzymam kciuki za postanowienie i pamiętaj o dystansie, głównie do siebie, żeby nie tworzyć niepotrzebnego ciśnienia :) to pomoże :) no i wiooooosna idzie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymamy za Was mocno kciuki! :D Dla nas też obóz jest dodatkową motywacją. Z tym co piszesz - pies daje się głaskać , a nagle odskakuje i drze japkę. Miałam ten sam problem , potem zniknął , a teraz znów wrócił. Z tym , że na przykład na wystawach czy psich spotkaniach nie ma takich sytuacji. Czasami nie ogarniam własnego psa... :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymamy za Was kciuki! Wiemy, że nie jest łatwo bo mamy IDENTYCZNY problem z obcymi ludźmi - w obcym, neutralnym terenie można powiedzieć, że ich ignoruje, ale na własnym podwórku czy w domu to istna porażka. Też pracujemy nad tym, żeby chociaż ich ignorowała. Mam nadzieję, że Wam się uda, będziemy pracować razem z Wami! Jeszcze raz powodzenia :)
    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Najważniejsze, że zdajesz sobie sprawę z problemu i mimo to nie zniechęcasz się. Odpowiednie podejście i motywacja, to już połowa sukcesu, a teraz będzie tylko lepiej. Nie tylko ze względu na Twój plan, ale też porę roku - będzie jaśniej, cieplej, od razu człowiekowi się chce więcej! :-)
    Ja czekam z niecierpliwością na te ciepłe dni, bo się zapuściliśmy na zimę ;-)
    Pozdrawiamy, Asia i Bona
    http://piesoswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. My byliśmy z Lilką u dwóch trenerów, każdy ma trochę inne zasady ale ostatecznie musieliśmy się zdecydować na 1 program szkoleniowy, co by jej wody z mózgu nie robić. Przed nami 2 miesiące ostrych ćwiczeń i tez mamy nadzieję, że do wakacji panna nam się ogarnie. Najgorsze są chwile zwątpienia, ale świadomość, że inny też mają problemu pomaga się podźwignąć i wytrwać. Powodzenia, ściskamy ! PROJEKT AMSTAFF

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam za Was kciuki! Może faktycznie chwilę trzeba zluzować i odpuścić treningi na rzecz bycia obok siebie po prostu? Zabaw, spokojnych spacerów i odbudowania więzi?

    OdpowiedzUsuń
  15. W takim razie powodzenia! Na pewno dacie radę :)
    Na jaki obóz się wybieracie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obóz agility z Beatą Luchowską i Michałem Pieniakiem w Neverlandii :)

      Usuń
  16. Ja z moja Cola rownież ćwiczymy kondycje :) co prawda nie bierzemy udziału w zawodach agility (jedynie rekreacyjnie na wybiegu w Pszczynie), ale razem przemierzamy km na rowerze :) zapraszam colabike.blog.pl. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią o poście: